Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 3 października 2010

BUDOWNICZY MOSTÓW

Wielkie dzieło nawrócenia świata rozpoczyna się od małych nieraz wysiłków, od budowania zgody w naszych rodzinach, parafiach, w środowiskach pracy.

ks. Jan Twardowski


Było sobie dwóch braci. Żyli oni w wielkiej zgodzie. Pomiędzy ich domami rozciągała się przepiękna łąka pokryta różno-kolorowym kwieciem. Przysiadały na nim wielobarwne motyle, karmiąc się jego nektarem. Śpiew ptaków, poszum wiatru, delikatnie kołyszące się drzewa – wszystko to wspaniale uwydatniało błogi nastrój, jaki panował w tym wiejskim ustroniu. Pewnego razu nastrój prysł - bracia pokłócili się. Wtenczas młodszy z pomocą buldożera zmienił koryto przepływającej nieopodal rzeki tak, że zaczęła ona płynąć środkiem łąki, oddzielając ich posesje. Ujrzawszy to starszy brat wpadł w wielki gniew. Z groźnym błyskiem w oku wydał on przechodzącemu akurat tamtędy wędrownemu cieśli takie oto polecenie:


- Tu masz potrzebny materiał. Zbuduj wysoki i solidny płot, tak abym nie musiał już oglądać niemiłego mi oblicza mojego brata, ani jego rodziny, ani jego gospodarstwa. Na wieczór wrócę, szlachetny Cieślo, i hojnie Cię wynagrodzę...


Kiedy starszy brat wrócił wieczorem, zdumiał się bardzo. Bo oto zamiast oddzielającego ich posesje płotu ujrzał masywny most, który na nowo połączył ich parcele, rozdzielone przez przepływającą środkiem łąki rzekę. Natychmiast nadbiegł młodszy brat. Rzucił się starszemu w ramiona i ze łzami w oczach zawołał:


- Ja robiłem wszystko, aby nas rozdzielić, a ty poleciłeś wybudować most, który nas na nowo połączył. Żałuję tego, co zrobiłem. Wybacz i żyjmy odtąd w zgodzie.


Wyrażając tak radość z pojednania, dostrzegli oddalającego się wolnym krokiem cieślę. Zawołali za nim:


- Zostań z nami, bo ma się już ku wieczorowi. Pragniemy wynagrodzić twoją pracę. Posilisz się i przenocujesz u nas.


Tamten jednak odpowiedział:


- Nie mogę. Muszę iść dalej. Jest jeszcze wiele mostów do zbudowania...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz