Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 4 października 2010

CNOTLIWY STARZEC

Niech nic cię nie niepokoi, niech nic cię nie przeraża. Wszystko mija, Bóg się nie zmienia. Cierpliwość osiąga wszystko. Temu, kto ma Boga, nie brakuje niczego. Bóg sam wystarcza. 
Św. Teresa od Jezusa

Podczas grasującej szkarlatyny w Paryżu, gdy kapłani od św. Marcelego nie mogli podołać w posłudze umierającym, przyzwali na pomoc kapucynów. Powołany jeden z tego zgromadzenia do chorego, wszedł do wilgotnej komórki, gdzie się znajdowała ofiara zabójczej choroby. Był to umierający starzec, porzucony na obrzydliwych łachmanach; garstka siana służyła mu za posłanie, żadnych nie miał sprzętów ni stołka; wszystko bowiem sprzedał zaraz w dniach choroby, by kupić trochę bulionu. Na brudnej ścianie wisiał krzyżyk, siekiera i dwie piły; to było całym jego bogactwem w połączeniu z rękami, dopóki nimi mógł władać, ale wtenczas nie mógł się i ruszyć. 


- Miej odwagę, przyjacielu, odezwał się kapucyn; wielką ci łaskę Bóg dzisiaj wyświadcza; niedługo opuścisz ten żywot, w którym tyle doznałeś cierpień. 

- Jakich cierpień!, — odezwał się schorzały słabym głosem, — mylisz się Ojcze, nigdym się na mój los nie użalał; wśród ciężkich prac pocieszał mię widok Ukrzyżowanego, religia mię uszczęśliwiała, zawsze byłem zadowolony. Narzędzia jakie tu widzisz (siekiera i piły), dostarczały mi chleba, którym z rozkoszą pożywał, i nigdym nie zazdrościł smaczne zajadającym potrawy. Jestem biedny, ale przy zdrowiu i bojaźni Bożej, nigdy mi na koniecznych potrzebach nie schodziło. Gdybym siły odzyskał, o czym już wątpię, pospieszyłbym do drewutni i błogosławiłbym po staremu rękę Bożą, co się do tej chwili o mię troskała. O, jakże nasza religia jest wzniosła, jak drogie zawiera skarby! Pokój, zadowolenie, szczęście... dostają się tym, co ją kochają… 


Spowiednik równie zbudowany, jak zdziwiony taką mową, nie mógł ukryć swego zdumienia i - podziękowawszy Bogu, iż go raczył do tego biedaka sprowadzić - tak się doń odezwał: 

- Lubo żywot twój nie był przykry, to jednak powinieneś go chętnie opuścić, boć przecież trzeba się zgodzić z wolą Boską. 

- Bez wątpienia, — odpowie chory, — wszyscy tam pójdziemy; umiałem żyć, i umierać potrafię; dziękuję Bogu, że mię stworzył, i że mi przez śmierć pozwala zbliżyć się do siebie. Czuję, iż nadchodzi chwila, udziel mi ojcze święte Sakramenta, ich bowiem tylko potrzebuję teraz. 

I umarł cnotliwy starzec, wprawiwszy spowiednika i przytomnych w zadziwienie, i dowiódłszy, jak wielki wpływ wywiera religia na serca powolne działaniu łaski. 

Św. Jan Chrzciciel de la Salle, Obowiązki chrześcijanina względem Boga, Tarnów 1881, s. 356-357.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz