Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 3 października 2010

FRYZJER NIEDOWIAREK

Ostatecznie wolność polega na zawładnięciu sobą, lecz może się ono dokonać tylko przez Boga, gdyż człowiek jest bytem skończonym w stosunku do bytu Boga.
Romano Guardini

Pewien człowiek poszedł do fryzjera. Jak to zwykle bywa w tego rodzaju lokalach i przy tego rodzaju okazjach, nawiązała się między klientem a balwierzem miła konwersacja. Kiedy nagadali się już do woli - poruszali przeróżne tematy, nagle rozmowa zeszła na temat Boga i religii. Fryzjer-ateusz powiedział: 

- Widzicie, nie zgadzam się z wami. Ja nie wierzę w Boga! On nie istnieje...! - Ależ, drogi panie, na jakiej podstawie stwierdza pan to z taką oczywistością!?, zapytał zdumiony klient. - Widzicie, to jest bardzo proste. Wystarczy wyjść na ulicę, aby przekonać się, że Boga nie ma. Gdyby On istniał, czyż stworzyłby taki świat jak nasz, wraz z jego wojnami, zbrodniami, nałogami, chorobami, skażeniem środowiska itd.? Gdyby istniał Bóg, nie byłoby tyle cierpienia na świecie. Jest dla mnie rzeczą nie do pomyślenia istnienie takiego Boga, który byłby wszechmocny, a pozwalałby na to wszystko.

Klient zamyślił się nad słowami balwierza. Nie chciał wdawać się w dalszą dyskusję. Wszak fryzjer mógł się pomylić i krzywo go ostrzyc. Fryzjer skończył wreszcie strzyżenie. Klient wyszedł z lokalu. Na ulicy zobaczył przedziwnego człowieka: był on kudłaty i brodaty, włosy i broda znajdowały się w stanie skrajnego zaniedbania. Widać, że już dawno nie odwiedzał on fryzjera. Klient wrócił do lokalu i rzecze do fryzjera tak: - Wie pan co? Ja nie wierzę w istnienie fryzjerów... - Co też mówicie, fryzjerzy nie istnieją? Jak doszliście do tak głupiego przekonania?, zapytał zagadnięty ze zdumieniem. - Widzi pan, to jest bardzo proste. Wystarczy wyjść na ulicę, aby się przekonać, że fryzjerów nie ma. - Jak to ich nie ma?, krzyknął oburzony fryzjer. ”Oto ja jestem fryzjer!” - Nie!, odrzekł mu klient. Gdyby fryzjerzy istnieli, nie chodziłoby po naszych ulicach tylu kudłatych i rozczochranych ludzi, jak ten, którego przed chwilą zobaczyłem; nie byłoby tylu fryzur doprowadzonych do stanu kompletnego zaniedbania, tylu bród nieprzystrzyżonych... Gdyby istnieli fryzjerzy, tamten człowiek z ulicy miałby elegancką fryzurę i równo przystrzyżoną brodę. Jest dla mnie rzeczą nie do pomyślenia, aby istnieli fryzjerzy, a pozwalali takim ludziom jak tamten chodzić po ulicy. - Ależ, drogi panie! Fryzjerzy owszem, istnieją, problem w tym, że wielu ludzi nie przychodzi do nas! Zaniedbują się, i potem wyglądają tak, jak wyglądają...

- Dokładnie, tak właśnie jest!, odpowiedział klient. - Tu leży pies pogrzebany! Bóg, owszem, istnieje. Problem atoli w tym, że zbyt wielu ludzi nie szuka Go ani się do Niego zbliża. Nie dziwota, że świat jest jaki jest – pełen cierpienia wynikającego z ludzkiej bezbożności, z której wynikają potem wszystkie możliwe grzechy. To nie Bóg, lecz my sprawiamy, że na świecie jest tyle ludzkiego cierpienia i nędzy...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz