Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 1 listopada 2010

UCZONE NIEDOWIARKI

Człowiek wtedy przestaje wierzyć w Boga, kiedy porzuca drogę cnoty.
Claude Piat

Ateizm
Zdarzyło się to ponoć w salonie u Chateaubrianda, pisarza uznawanego za wielką sławę w literackim świecie Francji XIX wieku, i dziś jeszcze chętnie czytanego. Zaproszeni tam to byli w większości ludzie parający się piórem, albo zajmujący się nauką, bądź też inni obywatele, uznani z jakichś powodów za godnych zaproszenia. Większość z nich, zgodnie z duchem tamtych czasów, to były niedowiarki. Ale jak to u ateuszy nieraz się zdarza, dyskutowali z ożywieniem na tematy religijne. I oto doszli do wniosku, do którego dochodzą zwykle światowe mędrki, którzy coś tam wiedzy liznęli, ale nie tak do końca. Powstał jeden z nich i w imieniu wszystkich zawyrokował:

- Doszliśmy mianowicie do wniosku, że w tych czasach człowiek uczony i światły koniecznie musi być niedowiarkiem!

O chełpliwości ludzka, co się szczycisz swą połowiczną wiedzą! Na takie dictum niedouczonych uczonych powstał sam Chateaubriand i ozwał się w te słowa:

- Panowie moi, odpowiedzcie mi, ale tak z ręką na sercu: Gdybyście wiedli życie czyste i przyzwoite, nie przedzierzgnęlibyście się na powrót w ludzi wierzących?

Na sali zapadła cisza. Osłupienie ogarnęło napuszonych niedowiarków. Zrozumieli niektórzy. Wygodniej im było żyć, jak gdyby Bóg nie istniał, jakby nie było nagrody za cnotę ani kary za występek; jakby nie było oka, które widzi, ani ust Sędziego, które wypowiedzą w czasie ostatecznym wyrok już nieodwołalny. Gdyby wrócili do wiary, to życie swe dopasować by musieli do jej świętych prawideł. Łatwiej zasłaniać się niedowiarstwem…

Ale czy negowanie prawdy sprawia, że prawda przestaje być prawdą, a rzeczywistość rzeczywistością? „Bóg jest Sędzią sprawiedliwym, który za dobro wynagradza, a za zło karze.”


Źródło: Mons. Tihamer Tóth, Creo en Dios (Razonemos nuestra Fe 1), 
Editorial Poblet, Buenos Aires 1944, s. 50-51. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz