Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 10 października 2010

SYTUACJA BEZ WYJŚCIA

Och, moje zmartwienia nie mogą wyjść poza ten dzień. O jutrze pomyśli Opatrzność. 
(Jan XXIII)

Oko Bożej Opatrzności, Katedra
w sławnym mieście Salta, Argentyna
Żył w średniowieczu pewien człowiek sprawiedliwy, którego fałszywie oskarżono o morderstwo. Oskarżyciele postanowili zrobić z niego kozła ofiarnego, aby osłonić winnego. Faktycznym zabójcą był ktoś wpływowy i dobrze ustosunkowany na królewskim dworze. Kiedy prowadzono oskarżonego przed sąd, zdawał on sobie sprawę, jak niewielkie ma szanse na uniknięcie stryczka. Sędzia, człowiek przekupiony, starał się atoli zachować pozory praworządności. Dlatego rzekł do oskarżonego tak: 

- Ponieważ cieszyłeś się dotąd opinią człowieka uczciwego i świątobliwego, złóżmy w Boże dłonie twój los. Napiszmy na dwóch skrawkach papieru “winny” i “niewinny”. Wybierzesz jeden z nich. Niech Bóg tym sposobem wskaże, winieneś czyś niewinien. 

Wiadomo, nikczemny sędzia napisał na obydwu karteczkach to same słowo: “winny”. Oskarżony przeczuwał oszustwo, ale nie mógł się mu przeciwstawić. Wydawało się, że nie było ratunku. Sędzia już wzywał go do ciągnięcia losu... 

Nieszczęśnik westchnął głęboko. Zamknął oczy. Umysł wytężał się w szalonym wysiłku znalezienia wyjścia z sytuacji. Myśli krążyły jak ptak trzepoczący się w klatce. Na sali panowała grobowa cisza. Trwało to kilkanaście sekund. Kiedy obecni na sali zaczynali się już niecierpliwić, oskarżony otworzył oczy i z osobliwym uśmiechem na twarzy sięgnął po los i... niespodziewanie połknął szybko ów fatalny kawałek papieru. 

Obecni na sali, zaskoczeni i oburzeni tak niespodziewanym obrotem sprawy, zaczęli rugać oskarżonego: 

- Ależ!... Co teraz?... Skądże dowiemy się, jaki był Boski wyrok? 

- Przecież to całkiem proste - odpowiedział oskarżony. - Wystarczy, że odczytacie wyrok napisany na papierku, który pozostał. W ten sposób dowiecie się, co było napisane na tym, który połknąłem. 

Nikczemni oskarżyciele musieli uwolnić oskarżonego. Już nigdy nie odważyli się go niepokoić.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz