Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 11 października 2010

UBOGI SZEWC

Kiedyś Archanioł Rafał zstąpił z nieba pod postacią żebraka. Odwiedził chatę ubogiego szewca. Powiedział mu tak:
- Bracie, już dłuższy czas nic nie jadłem. Jestem bardzo zmęczony. Chociaż nie mam ani grosza, chcę cię prosić, abyś zechciał dać mi co do zjedzenia i w międzyczasie naprawił moje sandały. Muszę bowiem dalej wędrować.
Szewc odrzekł mu tak:
- Jestem bardzo ubogim szewcem. Zmęczyło mnie już to ciągłe przychodzenie do mnie innych po prośbie. Wszyscy przychodzą, aby coś dostać, nikt nie przychodzi, aby coś mi dać!.
Archanioł odpowiedział:
- Mogę dać ci, co tylko chcesz.
Szewc zapytał:
- Nawet pieniądze?
Archanioł odrzekł:
- Tak. Mogę dać ci milion dolarów w zamian za... twoje nogi.
- Ależ, na co mi ten milion, jeślibym nie mógł chodzić, tańczyć, poruszać się o własnych siłach?, odpowiedział zdumiony szewc.
Wtedy Archanioł powiedział:
- W porządku, chcę ci dać dziesięć milionów dolarów w zamian za... twoje ręce.
Szewc odpowiedział:
- Ależ, na co mi dziesięć milionów, jeślibym jeść samodzielnie nie potrafił, ani pracować, ani zajmować się moimi dziećmi, i tyle innych rzeczy robić bym już nie mógł?
Archanioł kontynuował:
- A zatem, dam ci sto milionów dolarów w zamian za... twoje oczy.
Przestraszony już szewc odpowiedział:
- A na co mi się te dolary przydadzą, jeślibym nie mógł oglądać mojej rodziny, ani przyjaciół, ani podziwiać wschodów słońca, ani całego piękna otaczającego mnie świata?
Wtedy Archanioł Rafał podsumował:
- A widzisz, bracie, jakie bogactwa posiadasz. Za żadne pieniądze nie chcesz mi ich oddać. Jesteś przeogromnie bogaty, tylko nie zdajesz sobie z tego sprawy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz