Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 11 października 2012

CZARNY PAJĄK

Bluźnierstwo sprzeciwia się bezpośrednio drugiemu przykazaniu. Polega ono na wypowiadaniu przeciw Bogu – wewnętrznie lub zewnętrznie – słów nienawiści, wyrzutów, wyzwań, na mówieniu źle o Bogu, na braku szacunku względem Niego w słowach, na nadużywaniu imienia Bożego. Św. Jakub piętnuje tych, którzy "bluźnią zaszczytnemu Imieniu (Jezusa), które wypowiedziano nad (nimi)" (Jk 2, 7). Zakaz bluźnierstwa rozciąga się także na słowa przeciw Kościołowi Chrystusa, świętym lub rzeczom świętym. Bluźniercze jest również nadużywanie imienia Bożego w celu zatajenia zbrodniczych praktyk, zniewalania narodów, torturowania lub wydawania na śmierć. Nadużywanie imienia Bożego w celu popełnienia zbrodni powoduje odrzucanie religii. Bluźnierstwo sprzeciwia się szacunkowi należnemu Bogu i Jego świętemu imieniu. Ze swej natury jest grzechem ciężkim. 
Katechizm Kościoła Katolickiego 2148

Był sobie pewien chłop, który chełpił się swoją bezbożnością. Późno nauczył się czytać, a źli ludzie podsuwali mu szkodliwe książki, które wyśmiewały Pana Boga, atakowały Kościół, a o człowieku mówiły, że pochodzi od małpy. Chłop czytał i czytał, i wszystkiemu wierzył, no bo jak tu nie wierzyć, jak stoi napisane? Proboszcz go ostrzegał, i inni pobożni ludzie; ale nic nie pomagało.

Najpierw przywiodły go te lektury do utraty świętej katolickiej wiary; następnie wręcz do nienawiści do rzeczy świętych, widomy to już znak przyszłego potępienia. Były to czasy czerwonej zarazy - komusze czasy, dobre dla wszelkiej maści bluźnierców, którzy jak gady jakieś szpetne z nor swoich powyłazili i uczciwym ludziom szkodzili...

Zdarzyło się, że chłop ten był w odwiedzinach u ciotki, która akurat na księdza czekała, bo chora była. Najpierw ministranta z dzwonkiem posłyszeli, następnie kościelnego, na końcu ksiądz wreszcie z Panem Jezusem przyszedł. Na jego „Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”, „Na wieki wieków amen” wszyscy w izbie odpowiedzieli, oprócz chłopa wolnomyśliciela, który stał hardo i dumnie, szydersko się jeno pod wąsem uśmiechając. Ksiądz dobrodziej udał, że niczego nie widzi. Zaczęła się celebracja. Kiedy ksiądz dawał chorej wiatyk, prosili ludzie hardego chłopa, aby ten jedno kolano przynajmniej zgiął, a Bogu cześć oddał. Ten wtenczas odrzekł, że do pająka ma więcej szacunku, choć to bestia wstrętna, niż do Najświętszego Sakramentu. Strach blady padł na wszystkich. Ksiądz zaniemówił wobec takiego bluźnierstwa…

Choć były to czasy, kiedy bezbożni wielką posiadali potęgę, i często Pan Jezus był obrażany, to teraz widać przebrała się miarka. Bóg widocznie tym razem chciał ludziom dać znak, że kara za bluźnierstwo na tamtym świecie dopiero niechybna, i na tym już dokonać się może. Bluźnierca wypowiadał jeszcze te szkaradne słowa, a oto czarny pająk – kosmaty taki jakiś, nie widywany na tamtych terenach, spuszczał się szparko po nitce, osiadł chwilę na wargach zaprzańca i ugryzł te usta, które ledwo co kończyły wypowiadać bluźniercze słowa…

Chłop ryknął przeraźliwie i padł bez czucia; ludzie zabrali go i zanieśli do domu. Po kilku godzinach grzesznik skonał w wielkich boleściach, bez przyjęcia świętych sakramentów, bo nie chciał. A zresztą czarci musieli przy nim być i pilnowali go, aby się przed śmiercią nie nawrócił. Ci co przy jego śmierci byli świadczą, że przy skonie czuć było siarką, co ludzie uznali za znak widomy wiecznego potępienia. Ksiądz opisał to wszystko, aby służyło ludziom za przestrogę.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz