Łączna liczba wyświetleń

środa, 18 maja 2016

BYŁO TO W ROKU 1901, W KRAKOWIE UMIERAŁ PEWIEN WIELKI GRZESZNIK

O Maryjo! Tyś Matką winowajcy i Sędziego! Gdy więc jesteś Matką obu, niezgody pomiędzy synami swymi znieś nie możesz. 
Św. Bonawentura (Specul. B. Virg.)

Matka Boska Wspomożycielka Wiernych 
Zdrowaś Maryjo!

Było to w roku 1901, w Krakowie umierał pewien wielki grzesznik, którego sumienie nie tylko splamione było ciężkimi grzechami, ale nawet krew ludzka na nim ciążyła. Bliski śmierci o nawróceniu swoim ani słyszeć nie chciał.

Pobożne osoby modliły się gorąco o nawrócenie tej biednej duszy, kapłani chcieli go przekonać, lecz daremne były ich usiłowania. Chory niecierpliwił się wszystkim i coraz bardziej bluźnił, nawet szatana wzywał na pomoc, by nie dopuścił do jego nawrócenia.

Pomimo surowego zakazu, udało się jeszcze raz pewnemu kapłanowi zakonnikowi dotrzeć do łoża umierającego, z którym niegdyś razem do szkół uczęszczał.

Stan chorego lada chwila mógł się skończyć katastrofą wielką dla tego człowieka, lecz jeszcze większą i straszniejszą dla jego duszy. Nie było czasu na długie rozmowy, chory i tak o sprawach zbawienia swej duszy ani słyszeć nie chciał. Prosi więc go bardzo kapłan kolega, by przynajmniej z nim odmówił jedno "Zdrowaś Maryjo". Odpowiedzią całą było bluźnierstwo. Kapłan tedy uklęka i odmawia Różaniec, chory słucha - wreszcie, jak sam później to wyznał, aby się uwolnić od nieproszonego gościa, zgadza się na odmówienie jednego "Zdrowaś Maryjo". Dla względów też ludzkich nie chce tego uczynić wobec drugich i tylko dla niepoznania po francusku.

Odmówił jak chciał... Kapłan sam modlił się dalej na Różańcu... Po niejakimś czasie chory drżącym głosem mówi... "Wolałbym się jednak spowiadać". Kapłan słucha i patrzy na niego zdziwiony... Twarz chorego odbija walkę wewnętrzną - wzruszenie nie do opisania - i chory spokojnie żąda spowiedzi. - Matka Boska, Królowa Różańca św. zwyciężyła.

Skruszony wyznał swe grzechy. Po spowiedzi św. prosi kapłana, by mu z pomiędzy wielu papierów z szuflady wyjął i podał mały obrazek N. P. Maryi. Wziął go do rąk, mówiąc: To Matka mi go dała i poleciła zawsze ze sobą go mieć, przyjąłem przez wzgląd tylko na nią i wrzuciłem do szuflady - teraz jednakowoż z pobożnością przycisnął wizerunek do ust i do piersi. Przyjął Komunię św. z twarzą rozpromienioną radością i w kilka dni, trwając w swym cudownym nawróceniu, spokojnie z Panem zasnął.

O. Czesław Kaniak, Za przyczyną Maryi, Tom pierwszy: 
Przykłady opieki Królowej Różańca świętego (przykłady na maj), s. 26-27.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz