Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 17 maja 2016

MĘCZENNIK MICHAŁ AUGUSTYN PRO

Egzekucja Michała Augustyna Pro SJ
Szatan zwykle nie ukazuje się ludziom widomie, żeby ich kusić do złego. Robi to przez innych ludzi, swoich zwolenników. Tacy przychodzą i kuszą: 

- Zrób to, będzie ci dobrze. Nie dbaj o to, że to grzech. Patrz: inni to samo robią. Co się będziesz oglądał na Boga? Czeka cię straszne prześladowanie, jeżeli tego nie zrobisz! 

Trzeba mieć dużo hartu i żywą Wiarę, żeby nie dać się skusić. Człowiek musi zrobić wybór: albo wybrać Chrystusa i prześladowanie, albo wybrać życie wygodne bez Chrystusa. 

Przykładów nie trzeba szukać w odległych prześladowaniach chrześcijan. W państwie meksykańskim w Ameryce w naszych czasach ogłoszono dekret rządu: 

- Ten będzie wolnym obywatelem i dobrze mieć się będzie, kto zaprze się Chry­stusa i wystąpi z Kościoła katolickiego. Kto tego nie zrobi, czeka go prześladowanie i śmierć. 

Zupełnie tak samo było za Henryka VIII w Anglii. Zaczęły się prześladowania, więzienia, tortury i śmierć. To się dzieje dziś na oczach całego świata. Między bohaterami, którzy ponieśli śmierć za Wiarę, był tam niestrudzony apostoł, ksiądz Michał Pro. Dnia 23 listopada 1927 roku o godzinie 8-mej rano we drzwiach celi więziennej, gdzie byli zamknięci katolicy, zjawiło się kilku oficerów. Padło nazwisko: Michał Pro. Wyszedł na środek celi, ale kazano mu ubrać się i wyjść. Zrozumiał, że ostatnia godzina nadeszła. 

Zaprowadzili go do ogrodu policji. Ogród był wypełniony wojskiem. Tylko parkan był wolny. Tam ks. Pro, zatopiony w modlitwie, był poprowadzony. Szedł krokiem równym, ze spuszczonymi oczyma: wiedział, że idzie na męczeństwo. Gdy przyszedł na miejsce, zapytał go major, czy ma jakie życzenie. 

— Tak — odparł - chcę się chwilkę pomodlić. 

Pozwolono. Ukląkł, złożył ręce i pogrążył się w gorącej modlitwie. Potem z największym uszanowaniem ucałował krzyż, który trzymał w ręku i wstał. Rozłożył ręce, jak Zbawiciel na krzyżu, i powtórzył słowa Zbawiciela: 
— Przebaczam z całego serca mym nieprzyjaciołom. 


Polem wzniósł oczy ku niebu i powoli, wyraźnie, jak kapłan konsekrujący, wyrzekł: 

— Niech żyje Chrystus Król! 

Padła komenda strzału. Przeszyty pięcioma kulami osunął się na ziemię, brocząc we własnej krwi. Podszedł sierżant, przyłożył mu karabin do głowy i wypalił w samo oko. 

Gdyby chciał uchronić się od śmierci i być wolnym, wystarczyło wyrzec się Chrystusa, ale święty kapłan wolał śmierć męczeńską, niż ulec pokusie. 

Ks. Dr Julian Młynarczyk, Walka o dusze ludzkie, 
Nakładem Centrali Milicji Niepokalanej, 
Niepokalanów 31936, s. 81-83.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz