Łączna liczba wyświetleń

piątek, 20 maja 2016

SZALONA MARIANNA

Im ktoś jest wyżej, tym widzi szerszy horyzont; musi zatem zajmować się zaradzaniu wszelkiemu złu, które znajduje się w zasięgu jego wzroku i do którego może dotrzeć jego ręka.
(Mantegazza)

Satyra angielska wyszydzająca nadmiar kar śmierci
jakie towarzyszyły rewolucji francuskiej
Podczas bezbożnej rewolucji francuskiej w mieście Mirepoix żyła kobieta Marianna, która zdawała się być, jak to mówią, wcielonym szatanem, bez wstydu najmniejszego.

O życiu jej mówić, wspominać nie warto, bo ono, samo by nas skalało. Rozkoszą tej kobiety było towarzyszyć niewinnym ofiarom, skazanym na ścięcie przez rząd rewolucyjny i z gradem bluźnierstw, przekleństw... nie opuszczała ich aż do samej gilotyny. Szczególniej jednak prześladowała osoby zakonne i księży, wściekłość ją tylko porywała, że nigdy jej ani jednym słowem nie odpowiedziano. 

Dnia 8 lutego 1794 r. prowadzono na ścięcie księdza znanego ze świętości życia imieniem Raclot. Zobaczywszy go, szalona kobieta krzyknęła: "Patrzcie i uważajcie dobrze, ten mi z pewnością odpowie" i poczęła recytować zwykłe swe słowa. Prowadzony odwrócił się, spojrzał przejmującym wzrokiem na niewiastę i z niewypowiedzianą słodyczą rzekł: "Pani, proszę się za mnie pomodlić". "Co? kto? ja mam się za ciebie modlić, ty mnie o to prosisz!?" "Tak, pani, proszę o jedno «Zdrowaś Maryjo» za duszę moją, która wnet stanie przed sądem Bożym". Bez wątpienia sam się gorliwie modlił do Maryi za prześladowczynię. 

Słowa prośby były dla kobiety jakby uderzeniem maczugi, czerwieniła się, bladła, walka się w niej jakaś toczyła, pytała znowu, czy dobrze zrozumiała... na koniec rzekła: "Dobrze, ks. proboszczu, ja zmówię «Zdrowaś Maryjo»", i zaczęła głośno słowa modlitwy, ale, zaledwie ten język, który obracał się tylko dla przekleństw, bluźnierstw... skończył modlitwę, coś stało się w tej grzesznicy, wybuchła płaczem i tak jęcząc szła na miejsce stracenia, gdzie uklękła złożywszy ręce jakby do błagania. Wszyscy obecni nie wiedzieli co myśleć, patrzyli tylko w zdumieniu.

W następnych dniach, choć bębny jak zwykle wzywały ją na miejsce stracenia, brama domu już się nie otwierała, przechodnie tylko słyszeli straszne rozdzierające łkania i jęki. Marianna nie wychodziła, jak tylko z konieczności, nie odzywała się do nikogo ku zdziwieniu wszystkich, co znali jej język. Uważano ją za wariatkę, a to łaska Boża uczyniła pokutnicę.

Gdy spokój publiczny powrócił, przypuszczona do św. Sakramentów, życiem przykładnym potwierdziła swe nawrócenie. Jałmużny, pokuty, naprawa zgorszeń były celem jej życia. Rokrocznie pielgrzymowała do cudownego miejsca Najświętszej Panny Maryi, pieszo o żebranym chlebie nawet w podeszłym wieku, choć majątek pozwalał i na wygody. Do samej śmierci także budujące życie prowadziła, toteż śmierć jej była zaśnięciem w Panu.

O. Czesław Kaniak, Za przyczyną Maryi, Tom pierwszy: 
Przykłady opieki Królowej Różańca świętego (przykłady na maj), s. 54-55.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz