Łączna liczba wyświetleń

środa, 25 maja 2016

ZJAWIENIE SIĘ MATKI BOŻEJ W LA SALETTE

Demony powietrza razem z Antychrystem będą czynić wielkie cuda na Ziemi i na Niebie, a ludzie staną się coraz bardziej zepsuci. Bóg będzie opiekował się swymi wiernymi sługami i ludźmi dobrej woli; Ewangelia będzie głoszona wszędzie, a wszelkie ludy będą miały znajomość prawdy. 
Fragment Orędzia z La Salette

La Salette jest gminą wiejską w departamencie Isere w południowo-wschodniej Francji. 

La Salette

Dnia 19 września 1846 r. w sobotę suchedniową, we wigilię uroczystości Siedmiu Boleści Matki Bożej, dwoje dzieci: Melania Mathieu, licząca lat piętnaście i Maksymilian Giraud, mający lat jedenaście, pilnowali wspólnie bydła na wzgórzach w La Salette. Spożywszy posiłek południowy, spoczęli na trawie i zasnęli.

Obudziwszy się, ujrzeli, iż na sąsiedniej górze nie było krów im powierzonych. Zeszli więc, by szukać za nimi, gdy wtem spostrzegła Melania, w tym samym miejscu, gdzie przed chwilą odpoczywali, kulę świetlaną, bardziej niż słońce błyszczącą.

Na ten widok niezwykły, pastuszka zwraca niezwłocznie uwagę swego towarzysza i kiedy oboje się temu przypatrują, kula świetlana roztwiera się i w głębi jej widać "jakąś Panią" siedzącą na kamieniach ułożonych w kształcie ławki, mającą łokcie oparte na kolanach a twarz ukrytą w dłoniach, jakby zdjętą ciężkim smutkiem.

Widok ten napełnił dzieci prawdziwym strachem, zwłaszcza Melanię, która rzucając kij pasterski zawołała: "Ach! mój Boże!" Maksymilian choć młodszy lecz odważniejszy, chce dodać odwagi swej towarzyszce. "Trzymaj swoją laskę, woła, ja moją trzymam i uderzę ją, gdyby nam co zrobiła". I na dowód tego biedne dziecko grozi swą laską.

Wtem w oczach dzieci ona Osoba podnosi się odejmuje ręce od twarzy, chowa je w rękawy szerokie i długie, zakłada na krzyż prawą rękę na lewą i postępuje kilka kroków ku małym pastuszkom, mówiąc: "Zbliżcie się, moje dzieci, nic się nie bójcie, jestem tu dlatego, by wam zwiastować wielką nowinę".

Na te słowa wyrzeczone z niezmierną słodyczą, dzieci przystępują do owej Pani z ufnością, i to tak blisko, iż jak opowiadali sami, nikt by już nie mógł przejść między Nią a nimi, a stojąc u Jej stóp nie ustają się w Nią wpatrywać i Jej się przysłuchiwać. Zaczem widzą, że płacze, że jest postawy wyniosłej i że rysy Jej oblicza niezwykłej piękności tchną smutkiem, dobrocią i majestatem.

Nakrycie głowy ma białe, kończące się u góry diademem błyszczącym, a otoczone u spodu wieńcem róż jaśniejących różnymi barwami. Szata Jej również biała, miejscami lśniąca, pokryta z przodu fartuchem złocistym. Z szyi zwiesza się łańcuszek, na którym wisi krucyfiks z błyszczącym wizerunkiem Zbawiciela, a na ramionach krzyża widać na jednym z nich otwarte obcęgi, na drugim młotek. Na nogach ma trzewiki białe, naszywane perłami, ze sprzączkami złotymi, otoczona długą girlandą róż; ma na sobie chustkę białą, skrzyżowaną na piersiach, obramowaną trzecią girlandą róż i rodzajem galonu w kształcie grubego łańcucha. Na koniec całą Jej Osobę otacza podwójna aureola chwały, której blask jednak nie dorównywa jasności Jej oblicza.

"Jeżeli mój lud, rzekła do dzieci Pani, nie zechce się poddać, nie będę mogła powstrzymać ramienia mego Syna; jest ono tak ciężkim, że nie będę mogła go utrzymać. Odkąd cierpię za was, chcąc żeby mój Syn was nie opuścił, muszę Go prosić nieustannie, a dla was jest to rzeczą obojętną. Choćbyście nie wiedzieć jak modlili się, nie wiedzieć co czynili, nigdy nie zdołacie mi się wypłacić za trud, jakiego się za was podjęłam.

«Dałem im sześć dni do pracy - mówi Pan - siódmy dla siebie zachowałem, a nie chcą mi go udzielić».

Oto, co sprawia, że ramię mego Syna jest ciężkie. Jeśli zbiory się psują, to tylko z waszej winy. Okazałam to wam roku zeszłego przy zbiorze ziemniaków; wyście na to nie zważali, przeciwnie znajdując ziemniaki zgnite, przeklinacie i używacie do tego imienia mego Syna. Psować się będą dalej, a tego roku na Boże Narodzenie już ich nie będzie.

Modlicie się dobrze, moje dzieci?"
"O nie, proszę Pani, nie bardzo" odrzekły wręcz otwarcie.
"Ach! moje dzieci, odpowiedziała, trzeba dobrze się modlić, rano i wieczór; kiedy nie będziecie mieli czasu, zmówcie przynajmniej jedno «Ojcze nasz» i jedno «Zdrowaś Maryjo», a kiedy będzie można, mówcie więcej. Na Mszę św., chodzi zaledwie kilka niewiast już starszych, inni pracują w niedzielę całe lato, a w zimie to idą na Mszę św., by sobie z religii żartować. Podczas Wielkiego Postu idą do jatki, jak psy".

Wiele jeszcze rzeczy powiedziała Najświętsza Panna Maryja dzieciom, cała rozmowa trwała, jak się zdaje, dobre pół godziny, po czym chwalebna Pani w towarzystwie dzieci, które bezwiednie szły za nią, wstępowała powoli na mały pagórek, nie dotykając się ziemi, ani nawet trawy swymi stopami nie uginając.

Nie doszedłszy wierzchołka, Pani zatrzymuje się i wznosi na wysokość półtora metra od ziemi, podnosząc oczy do nieba i zwracając ku ziemi. Była to jedyna chwila, w której nie płakała, po czym zaczyna znikać, "ginąć", jak mówiły dzieci.

o. Czesław Kaniak, Za przyczyną Maryi, Tom pierwszy:
Przykłady opieki Królowej Różańca świętego (przykłady na maj), s. 161-163.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz