Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 5 czerwca 2016

CUD W ALATRI, WŁOCHY, Rok 1228

A ten pokarm nazywa się u nas Eucharystią; nikomu nie wolno brać w nim udziału, tylko temu kto wierzy, że prawdą jest to czego uczymy, i kto został obmyty ową wodą na odpuszczenie grzechów i na odrodzenie, i kto żyje tak jak Chrystus przykazał. Bo my tego nie pożywamy, tak jak się je pospolity chleb i pije pospolity napój, lecz nauczono nas, że jak Jezus Chrystus Zbawiciel nasz, przez Słowo Boże stawszy się człowiekiem, miał Ciało i Krew dla naszego zbawienia, tak też i ów pokarm nad którym przez modlitwę zawierającą jego słowa, odprawiono dziękczynienie, a którym przez przemianę krew i ciało nasze odżywia się - jest Ciałem i Krwią tegoż Jezusa, który się wcielił.
św. Justyn Męczennik

Ostatnia Wieczerza, Juan de Juanes, XVI wiek
Młoda dziewczyna z Alatri starała się zwrócić na siebie uwagę przystojnego i popularnego młodzieńca. W tym celu postanowiła zdobyć eliksir miłosny od kobiety, o której mówiono w mieście, że zna się na takich sprawach. Ta nakazała dziewczynie przyjąć Komunię, szybko wyjąć ją z ust i ukryć w chusteczce. Ponadto dodała: „Jakiż środek może być mocniejszy od Boskiego Ciała Króla Serc?”

Dziewczyna posłuchała rady, ale natychmiast po dokonaniu tego czynu, zaczęło ją dręczyć sumienie. Już niosąc Najświętszy Sakrament do domu przeżywała takie udręki, że aby ukoić sumienie, postanowiła schować Hostię w małym woreczku i ukryć w odległym kącie domu, obok trzymanego tam chleba.

Mijały dni i noce pełne koszmarnych snów, pełne grzmiących głosów zdających się wydawać na nią wyrok wiecznego potępienia. Wreszcie trzeciego dnia z rana postanowiła wyjąć woreczek z ukrycia i podjąć ostateczną decyzję, czy przekazać go kobiecie, której rady tak nieopatrznie posłuchała, czy też zanieść go do kościoła. Gdy otworzyła woreczek i rozwinęła chustkę, zamarła ze zgrozy. Na chustce nie leżała już Hostia podobna do Chleba, lecz mająca postać ciała koloru krwi. Dziewczyna nie miała też żadnej wątpliwości, że było to ciało żywe.

Jej ból i płacz zaalarmował członków rodziny, którzy przybiegli do niej i ujrzawszy przyczynę, natychmiast zawiadomili sąsiadów. Wieść lotem błyskawicy obiegła miasteczko, docierając także do księży w parafii. Kapłan, który przybył na miejsce, owinął woreczek z Hostią welonem i, w otoczeniu ogromnego tłumu rozentuzjazmowanych wiernych, skierował swe kroki do biskupa.

Historyczne źródła podają, że w tłumie podążającym za kapłanem brakowało jednej osoby - kobiety, która namówiła dziewczynę do tego czynu. Przyznała ona później, że gdy usłyszała o tym cudownym wydarzeniu, ukryła się próbując wymyślić jakąś wymówkę na swoją obronę. Była gotowa oskarżyć dziewczynę o podłe kłamstwa i niesłuszne pomówienia oraz przedstawić siebie jako wierną i pobożną katoliczkę. Z taką też myślą stawiła się na wezwanie biskupa. Widząc jednak, że tłum nie pragnie jej zguby, doznała wewnętrznej przemiany. Nie oskarżając nikogo sama padła we łzach do stóp biskupa, błagając go o przebaczenie (...)


Joan Carroll Cruz, Cuda eucharystyczne. Eucharystyczne fenomeny w życiu świętych, EXTER, Gdańsk 2009, s. 52-54.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz