Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 12 czerwca 2016

PAJĄCZEK

Dobrodziejstwo, z jakiejkolwiek strony by nie przyszło, jest zawsze córką tej samej matki, Opatrzności. 
Ojciec Pio

Pewnego człowieka fałszywie oskarżono o jakąś zbrodnię i postanowiono wtrącić do lochu. Wymknął się on z miasta i ratował ucieczką. Natychmiast wyruszył za nim pościg. Sytuacja stawała się naprawdę niebezpieczna. Uciekinier gorączkowo poszukiwał jakiejś bezpiecznej kryjówki. Prześladowcy deptali mu po piętach. Byli już tuż, tuż. Wspiął się on na wysoką górę. Odkrył tam jaskinię nadającą się na kryjówkę. Pościg był coraz bliżej. Wszedł prędko do jaskini i zaszył się w jej najdalszym kącie. Tam padł na kolana i zaczął się modlić tymi słowy:

- Panie Boże, ześlij teraz anioła. Niech on otoczy mnie wałem obronnym i ochroni przed prześladowcami. Panie, ześlij anioła!

Jeszcze szeptał pacierze, a oto zsunął się z góry po nitce pajączek i począł snuć sobie sieć dookoła wejścia do jaskini. Prządł i prządł, aż zasnuł przędzą otwór groty. Człowiek zaś zawołał do Boga:

- Prosiłem, Panie, abyś zesłał anioła, a Ty mi zsyłasz pajączka?! Czemu mnie nie wysłuchujesz?

Podczas gdy on się żalił, nadeszli prześladowcy i poczęli kręcić się po okolicy. Jeden z nich – węsząc w pobliżu wejścia do pieczary - powiedział:

- Musi być gdzieś tutaj. Nie mógł pieszo uciec za daleko. To jedyne miejsce, gdzie mógł się ukryć. Nuże, wejdźmy do tej jaskini i przeszukajmy ją!

Jednak jego współtowarzysz dostrzegł wejście zasnute pajęczą siecią i rzekł:

- Pleciesz bzdury! Czy nie widzisz pajęczyny przesłaniającej wejście? To oczywiste, że nikt tędy ostatnio nie wchodził. Szkoda czasu, wracajmy do domu! Zbieg się nam wymknął.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz