Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 28 lipca 2016

DAMA ZE ZŁOTĄ BRANSOLETKĄ

Słowa Pisma Świętego zadają kłam tym, którzy protestują przeciw nauczaniu o piekle, zarzucając że przedstawia to Boga jako okrutnego sędziego. Protesty takie są jedynie fortelem dla uciszania głosu sumienia i usprawiedliwiania swojej niewierności Bogu.
Thomas. A. Nelson

Dusza przeklęta
(Michał Anioł)
O pewnym zdarzeniu opowiadano przełożonemu pewnego znakomitego zgromadzenia zakonnego. Jest to rzecz przerażająca, ale nie bardzo mnie ona dziwi. Wypadki tego rodzaju nie są tak rzadkie, jak się zdaje. Tylko ludzie, przez wzgląd na sławę nieboszczyka lub swej rodziny, pilnie starają się, by nie były one rozgłaszane. Co do mnie — dodał ów kapłan — dwa lub trzy lata temu słyszałem o podobnym wypadku od bardzo bliskiego krewnego osoby, której się to wydarzyło. W tej chwili (Boże Narodzenie 1859 roku) pani ta jeszcze żyje i ma nieco ponad czterdzieści lat. Owa pani bawiła w Londynie w zimie 1847 roku. Była to młoda wdowa, około trzydzieści lat, bardzo światowa, majętna i wielkiej urody. Wśród elegantów, którzy bawili w jej salonie, odznaczał się pewien młody lord, znany ze złego prowadzenia się, którego częste odwiedziny narażały ją na posądzenie o zakazane z nim stosunki.

Pewnego razu, już po północy, czytała w łóżku jakiś romans, czekając aż jej sen sklei powieki. Na zegarze wybiła właśnie pierwsza. Zdmuchnąwszy świecę zaczęła zasypiać, gdy wtem spostrzegła, iż jakieś dziwne bladawe światło, które zdawało się wyłaniać z drzwi salonu, zwolna coraz bardziej się rozszerzało i rozjaśniało w jej pokoju. Z wielkim zdumieniem otworzyła oczy i patrzyła, nie rozumiejąc, co to może znaczyć. Strach zaczął ją ogarniać, gdy nagle powoli otworzyły się drzwi salonu i ukazał się w nich ów młody lord, wspólnik nierządu. Nim zdołała przemówić stanął przy niej, uchwycił ją za lewe ramię i głosem, przenikającym do szpiku kości, zawołał po angielsku: „Piekło istnieje!!!” Boleść, którą uczuła w ramieniu była tak wielka, iż straciła przytomność. 

Gdy w pół godziny potem przyszła do siebie, zadzwoniła po swą pokojówkę. Ta, wszedłszy do pokoju, uczuła mocny zapach spalenizny, a zbliżywszy się do pani, która ledwo mogła mówić, spostrzegła na jej ręce ranę tak głęboką, iż kości było widać, a ciało prawie zupełnie było wypalone. Rana owa była wielkości męskiej ręki. Co więcej: spostrzegła jeszcze, że od drzwi salonu aż do łóżka i od łóżka z powrotem do drzwi znać było na dywanie ślady męskich stóp, wypalone na wylot na tkaninie. Na rozkaz pani otworzyła drzwi salonu, lecz tam już żadnego śladu nie było znać na dywanie. 

Nazajutrz nieszczęśliwa pani dowiedziała się — łatwo domyślić się, z jakim przerażeniem — że tejże nocy około godziny pierwszej, owego lorda znaleziono pijanego bez przytomności pod stołem. Służba wyniosła go do sypialni i tam skonał.

Nie wiadomo mi — dodał przełożony — czy ta przerażająca nauka przysłużyła się nawróceniu owej niewiasty. Wiem jednak, że żyje jeszcze, i że dla zakrycia przed ludzkimi oczyma piekielnej spalenizny, nosi na lewej ręce szeroką, złotą przepaskę, w kształcie bransoletki, której nie zdejmuje ani we dnie, ani w nocy. Powtarzam raz jeszcze, że cała ta relacja pochodzi od bliskiego krewnego, prawego chrześcijanina, którego słowa traktować można jako całkowicie wiarygodne. W ich rodzinie nigdy się o tym wypadku nie wspomina, a ja sam powierzam go tobie, całkowicie zatajając nazwiska. Mimo tajemnicy, jaką przypadek ten był otoczony, sądzę, że nie sposób wątpić o jego prawdziwości. Z pewnością, owej pani z bransoletką nie trzeba już dowodzić, że piekło rzeczywiście istnieje.

Ks. Louis-Gaston de Ségur, Piekło. Czy istnieje? Czym jest? Co czynić, aby się do niego nie dostać?,
Wydawnictwo Arka 2008, s. 23-24.

TO SAMO KRÓCEJ:

Zimą 1847 roku przebywała w Londynie bogata, młoda wdowa, używająca uciech tego świata. Wśród częstych gości jej salonu widywano, słynącego z rozpusty, młodego lorda. Pewnego późnego wieczora kobieta ta długo czytała nie mogąc zasnąć i zgasiła lampę już po północy. Gdy zegar wybijał pierwszą, ujrzała nagle dziwne światło zbliżające się ku niej od strony drzwi. Z przerażeniem ujrzała nadchodzącą straszną postać młodego lorda, który chwycił przegub jej lewej ręki i syczącym głosem powiedział: „Piekło istnieje!” Ból jego ucisku spowodował omdlenie. 

Gdy wróciła do zmysłów, natychmiast zaalarmowała służącą, która wchodząc do sypialni poczuła swąd spalenizny. Co więcej, dywan na podłodze miał wypalone ślady stóp. Kobieta zaś ujrzała na przegubie swej ręki wypaloną aż do kości ranę. Następnego dnia dotarła do niej wiadomość, że tej nocy, około godziny pierwszej, młody lord, pijany do nieprzytomności, zmarł nagle w ramionach kolegów.

Biskup de Segur przyznaje, że nie wie czy to doświadczenie nawróciło tę kobietę, ale wie na pewno, że od tej pory nosiła na lewym przegubie dużą złotą bransoletę, zasłaniającą wypaloną ranę.

Francois Xavier Schouppe SJ, Piekło. Dogmat o piekle na przykładach faktów z życia świętych 
i historii Kościoła, EXTER, Gdańsk 2003, s. 51-52.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz