Łączna liczba wyświetleń

piątek, 1 lipca 2016

DOBRA ŚMIERĆ

Kiedy przychodzi śmierć, dobra tego świata tylko przeszkadzają. Nie zabierzemy z sobą niczego. 
św. Jan Maria Vianney


Ksiądz Boursoul przez lat 40 służąc swej parafii, z największą gorliwością i bez odpoczynku znosił do późnej starości wszystkie trudy połączone z opowiadaniem Słowa Bożego i słuchaniem spowiedzi. Chciał on, że tak powiem, umrzeć z bronią w ręku, to jest w usługach kapłańskiego urzędu.

- O! gdybym miał szczęście dostąpić od Boga tego zaszczytu! Co dzień Go proszę, aby mi pozwolił zakończyć to życie na kazalnicy przy głoszeniu Ewangelii, albo też w konfesjonale, gdy spełniam święty urząd Jego sprawiedliwości i miłosierdzia.

I wysłuchał Bóg taką modlitwę. W poniedziałek wielkanocny r. 1774, ks. Boursoul po odczytaniu mszy św. o godzinie piątej rano siadł w konfesjonale. Około drugiej z południa kazał się zanieść do kościoła Wszystkich Świętych, gdzie mimo podeszłego wieku i słabości miewał w tym roku postne kazania, - o trzeciej wszedł na ambonę w zamiarze powiedzenia nauki o chwale i szczęściu błogosławionych. Miał on jeszcze dość siły i młodzieńczej jędrności, - głos jego był wdzięczny, poruszenia żywe. Przy końcu pierwszej części, opowiedziawszy w sposób uroczysty i wzruszający piękności raju i wesele błogosławionych, nowy uczynił zwrot i zawołał: „O nie! moi bracia, - słaby wzrok człowieka nie zniesie na tej ziemi blasku majestatu Bożego! – a potem zniżonym głosem: dopiero w niebie ujrzymy Go twarzą w twarz i bez zasłony”.

Słowa te wymówił głosem dźwięcznym i przejmującym, - toż samo powtórzył w języku łacińskim, nachylił się i umarł. Oczom jego zwróconym ku niebu nie można było innego nadać kierunku. Kościół nie objął mnóstwa ludu, wrażenie było wielkie i powszechne; jedni wołali, drudzy wylewali łzy, - tu padali zemdleni, tam na głos powtarzali: „Święty człowiek! – umarł mówiąc o szczęściu niebieskim!” Słyszano, jak dziecię powtarzało te słowa: „Mówił o niebie i poszedł do nieba.” 

Św. Jan Chrzciciel de la Salle, Obowiązki chrześcijanina wobec Boga, 
Drukiem Józefa Pisza, Tarnów 1881, s. 129-130.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz