Łączna liczba wyświetleń

piątek, 29 lipca 2016

DZIEWCZYNA ZŁEGO ŻYCIA

Stosem paździerzy jest zgromadzenie nieprawych, a ich końcem — płomień ognia. Droga grzeszników gładka, bez kamieni, lecz u jej końca — przepaść Otchłani.
Księga Syracha 21,9-10

W roku 1873, na kilka dni przed Wniebowzięciem Matki Boskiej, miało miejsce w Rzymie jedno z tych okropnych zjawisk z tamtego świata, które skutecznie potwierdzają prawdę o istnieniu piekła.

W jednym z tych osławionych domów, które po świętokradzkim zaborze państwa papieskiego i Rzymu, w wielu miejscach tego miasta pootwierano, jedna z nieszczęśliwych dziewcząt, które oddawały się tam złemu życiu, zraniwszy się w rękę, musiała być przywieziona do szpitala Pocieszenia, gdzie, czy to krew zepsuta wskutek rozwiązłego życia sprowadziła gangrenę, czy też z innego niespodzianego obrotu choroby, nagle w nocy zmarła. W tej samej chwili jedna z jej towarzyszek, która z pewnością nie mogła wiedzieć, co zaszło w szpitalu, zaczęła krzyczeć tak przeraźliwie, że nie tylko zbudziła ze snu wszystkich mieszkańców tej części miasta i wywołała poruszenie w całym domu, ale nawet była powodem przybycia policji. Co było przyczyną tak rozpaczliwego krzyku? Oto jej towarzyszka, zmarła w szpitalu, pokazała się jej cała w płomieniach, mówiąc: „Jestem potępiona, a jeśli nie chcesz, by stało się z tobą to, co ze mną, opuść to miejsce hańby i nawróć się do Boga, któregoś opuściła”. Nic nie mogło uspokoić rozpaczy i przerażenia tej dziewczyny, która zaraz o świcie oddaliła się, zostawiwszy wszystkich w domu pogrążonych w zdumieniu, na wieść o zgonie tej, która była w szpitalu.

Tymczasem ciężko zachorowała właścicielka tego domu, gorąca zwolenniczka Garibaldiego, i niezwłocznie kazała do siebie poprosić księdza z pobliskiego kościoła św. Juliana. 

Czcigodny kapłan, nim udał się do osławionego domu, spytał o radę władzę duchową. Ta, zamiast niego, wysłała innego czcigodnego prałata, księdza Sirollego, proboszcza parafii Zbawiciela w Lavoro. Otrzymawszy szczegółowe instrukcje, udał się do chorej. Przede wszystkim zażądał od niej w obecności kilku świadków całkowitego naprawienia zgorszeń, jakie dawała swym życiem, odwołania bluźnierstw miotanych przeciwko Ojcu Świętemu i wynagrodzenia wszystkich krzywd wyrządzonych innym. Nieszczęśliwa niewiasta uczyniła wszystko, czego żądał, wyspowiadała się i przyjęła Najświętszy Wiatyk z wielką skruchą i pokorą.

Czując zbliżającą się śmierć, prosiła ze łzami proboszcza, by nie opuszczał jej, bo nie mogła ochłonąć z przestrachu z powodu wypadków, których dopiero co była świadkiem. Ale że noc zapadła, a ks. Sirolli, choć z jednej strony miłosierdzie nakazywało mu pozostać, z drugiej jednakże ze względu na samą przyzwoitość nie mógł spędzać nocy w takim miejscu, więc na jego żądanie przybyło dwóch agentów policji, którzy zamknęli dom i pozostali w nim jako świadkowie przy konającej, dopóki nie oddała ducha. Wkrótce po całym Rzymie rozeszła się wiadomość o tych wydarzeniach. Jak zawsze, bezbożnicy i wolnomularze obrócili to w śmiech i drwiny, nie chcąc przekonać się o prawdzie, dobrzy zaś korzystali z nich, aby stać się jeszcze lepszymi i wierniejszymi swym obowiązkom.

Ks. Louis-Gaston de Ségur, Piekło. Czy istnieje? Czym jest? Co czynić, aby się do niego nie dostać?,
Wydawnictwo Arka 2008, s. 24-25.

KRÓCEJ:

Trzeci autentyczny przypadek [ukazania się duszy potępionej] wydarzył się w Rzymie, w 1873 roku, kilka dni przed świętem Wniebowzięcia. Na jednej z ulic, w pobliżu posterunku policji, znajdował się dom publiczny. U jednej z dziewczyn z tego miejsca, rozwinęło się zakażenie na ręce, tak że musiano przewieźć ją do Szpitala Miłosierdzia. Niestety, zakażenie okazało się śmiertelne i w nocy dziewczyna zmarła. Niemalże w tym samym momencie, inna dziewczyna znajdująca się w domu publicznym zaczęła strasznie krzyczeć, tak że cała okolica została poruszona i musiała interweniować policja. Dziewczyna z przerażeniem wyznała, że ujrzała postać zabranej do szpitala koleżanki, otoczoną płomieniami i usłyszała jej głos: „Zostałam potępiona! I jeśli nie chcesz tego samego, odejdź z tego miejsca i powróć do Boga!”

Nic nie było w stanie uspokoić tej dziewczyny, która o świcie wyjechała. Wszyscy dookoła byli zupełnie oszołomieni dowiadując się o śmierci tamtej dziewczyny w szpitalu.

W tym właśnie czasie, właścicielka tego domu, zatwardziała rewolucjonistka, powalona została nagłą chorobą i poprosiła o księdza. Władze kościelne zleciły misję prałatowi Sirolli, proboszczowi parafii Zbawiciela z Laura. Kapłan ten spowodował, że chora uznała swe błędy i wyrzekła się wrogości do Kościoła. Przyjął też wyznanie grzechów i udzielił Sakramentów świętych. Czując nadchodzącą śmierć, chora kobieta ze łzami prosiła kapłana, aby nie odchodził, ciągle jeszcze będąc pod wrażeniem objawienia się potępionej dziewczyny. Aby znaleźć wyjście z tak niezręcznej sytuacji pozostania nocą w domu hańby, świątobliwy prałat wezwał eskortę policyjną, zamknął dom i pozostał przy umierającej aż do końca.

Wieść o tym wydarzeniu wstrząsnęła Rzymem. Jak zwykle, nie brakowało takich co naigrywali się, nie chcąc przyjąć prawdy, ale dla wiernych był to znak zachęty do lepszego życia.

François Xavier Schouppe SJ, Piekło. Dogmat o piekle na przykładach faktów z życia świętych 
i historii Kościoła, EXTER, Gdańsk 2003, s. 52-53.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz