Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 5 lipca 2016

TRUCIZNA A NIE LEKARSTWO

Maryja domaga się od nas, abyśmy Jej wzywali i modlili się do Niej we wszelkich wypadkach. Nie żeby zebrać miała naszych hołdów i dowodów czci, co i tak nie mogłoby wyrównać Jej zasług lecz aby widziała, ze przez to pomnaża się w nas ufność i nabożeństwo ku Niej i aby wtedy łatwiej mogła ratować nas i pocieszać.
Św. Alfons Liguori 

Matka Boska z Lourdes
Pewna matka wszczepiała w swe dziecię miłość do Maryi od zarania życia. Gdy czegoś posłuchać nie chciało, mawiała: "Uczyń to dla Matki Boskiej".

Naraz dziecię zachorowało ciężko; matka podawała mu raz po raz gorzkie lekarstwo, mówiąc: "Zażyj to dla Matki Boskiej" - lecz jakież było jej zdziwienie, gdy raz podając mu inne lekarstwo - na to samo zaklęcie - dziecię odpychało ciągle lekarstwo ze wstrętem...

Pobiegła tedy do apteki po radę, pytając, co by to była za przyczyna. Aptekarz spojrzał na lekarstwo, na receptę - blednieje i czerwienieje naprzemian - mówiąc: "Pomyliłem się strasznie - dałem truciznę, zamiast lekarstwa...". 

W ten sposób ta Matka Najświętsza uratowała dziecko matce ziemskiej, jakby nagradzając ją za tę bezgraniczną ufność, jaką ta w Niej pokładała...

Nie nazwijcie tego faktu cudem - nazwijcie, jak chcecie - ale to tylko pewna, że to oczywisty dowód miłości Maryi, względem swych wiernych dzieci...

o. Czesław Kaniak, Za przyczyną Maryi, Tom pierwszy: 
Przykłady opieki Królowej Różańca świętego (przykłady na maj), s. 167.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz