Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 26 lipca 2016

TRZY "ZDROWAŚ MARYJO" (LEGENDA)

Faktem jest, że pomimo wszelkich prób zagłuszania sumienia, człowiek dobrze wie, że życie jest drogą ku wieczności i że już tutaj rozgrywa się nasz los, prowadzący do nagrody lub kary.
Thomas. A. Nelson

Niepokalane Poczęcie NMP,
Bartolome Esteban Murillo, 1678
Młodzieniec znakomitego rodu, był jeszcze dzieckiem, pobożna matka często prowadziła go przed ołtarz Najświętszej Panny Maryi i nauczyła nazywać Ją słodkim imieniem Matki, tak iż miłość Matki niebieskiej i matki ziemskiej wzrastała jednocześnie w sposób przedziwny w sercu jego i formowała jakby dwie kotwice zbawienia, które kiedyś miały go wyrwać z przepaści. Dziecię uczuwało dla Najświętszej Dziewicy to przywiązanie ufne i tkliwe, jakim natchnęła go matka, połączone ze czcią i uszanowaniem, jakie budziło w sercu jego wpatrywanie się w obraz Najświętszej Panny Maryi.

Ale niestety! Lata dziecinne minęły, a z nimi i błoga niewinność, nadeszła młodość z szalonymi występkami. Młodzieniec na dworze królewskim będąc jako poseł, opuścił swą matkę i udał się w obcą krainę. - Pochwały zawracały mu głowę, a próżność i bogactwa kaziły duszę. Pobożne zasady i dobre uczucia nikły i opadały, jak więdnie i opada kwiat, kiedy traci swą woń i swoją piękność. Wkrótce z przeszłości pozostały mu tylko dwa wspomnienia: Najświętszej Panny Maryi i matki. Każdego wieczora przed udaniem się na spoczynek marnotrawny ten syn klęcząc, odmawiał trzy "Zdrowaś Maryjo" na cześć Najświętszej Panny Maryi wraz z modlitwą kończącą się tymi słowy: "Rzuć na mnie wejrzenie litości - o Matko moja, nie opuszczaj mię!".

Matko moja, nie opuszczaj mnie! - powtarzał co dzień przed zaśnięciem, nieszczęśliwy młodzieniec. Ta modlitwa - budziła w sercu jego bolesną tęsknotę, która zwiększała się szybko, jak fale wzburzonego morza. Były to wyrzuty sumienia, coraz głębiej przenikające. Złe jednak towarzystwo zagłuszyło prędko te zbawienne groźby; młody człowiek wracał do swych niedorzeczności i przechodził z występku do bezwstydu, a z bezwstydu do zbrodni.

Pewnego dnia spędziwszy większą część czasu na polowaniu wraz ze swym przyjacielem, który był głównym sprawcą jego niecnego życia, zaskoczeni straszną burzą, schronili się do pobliskiej oberży. Towarzysz zmęczony rzucił się na łóżko i zasnął, toż samo uczynił i młody człowiek, odmówiwszy pierwej z większą bojaźnią i wstydem niż kiedykolwiek modlitwę zwyczajną do Najświętszej Panny. Zaledwie zasnął, uczuł się przeniesionym przed straszny sąd Boga-Człowieka, Jezusa Chrystusa.

Widział duszę przyjaciela swego już skazaną na wieczne potępienie. Nadszedł sąd i jego... ujrzał matkę swą, leżącą u stóp rozgniewanego Sędziego, błagającą o przebaczenie dla syna, którego tak po chrześcijańsku wychowywała. Widział, jak szatan rzuca na wagę jego grzechy, zbrodnie... i szala przechyla się ku przepaści. Na ten widok zasmuceni aniołowie okryli się skrzydłami, jękła biedna matka, a szatan tryumfował...

W tej chwili ukazała się Najświętsza Panna Maryja w koronie z dwunastu gwiazd, a pod Jej stopami widniał srebrzysty księżyc. Uklękła obok matki sądzonego, w błagalnej postawie położyła na szalę wagi próżną trzy "Zdrowaś Maryjo" odmawiane wiernie przez syna marnotrawnego, a potem wzniósłszy swe najczystsze oczy na Boskiego Sędziego, westchnęła... Szala ze "Zdrowaś Maryjo" natychmiast poszła w górę - ocalony... W tym samym momencie huk piorunu obudził młodzieńca i - oczom jego przedstawił się straszny widok... Obok na ziemi ujrzał przyjaciela swego, zabitego piorunem we śnie, czarnego jak węgiel.

o. Czesław Kaniak, Za przyczyną Maryi, Tom pierwszy: 
Przykłady opieki Królowej Różańca świętego (przykłady na maj), s. 230-232.















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz