Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 8 sierpnia 2016

MATKA BOŻA DOBREGO ZDROWIA – Vailankanni, Indie

Odwieczna miłość Ojca, wypowiedziana w dziejach ludzkości przez Syna... przybliża się do każdego z nas poprzez tę Matkę, nabiera znamion bliskich, jakby łatwiej dostępnych dla każdego człowieka.
św. Jan Paweł II

Bazylika Matki Bożej Dobrego Zdrowia, Vailankanni, Indie

Pierwsze objawienie miało miejsce w XVI wieku, w pewien słoneczny poranek.

Mały pastuszek szedł jak co dzień z miejscowości Vailankanni do Nagapattinam (...) Chłopiec niósł mleko dla swego pana. Poranek był rześki, ale chłopiec, mimo orzeźwiającego powietrza, poczuł nagle dziwne zmęczenie. Stało się to w chwili, gdy przechodził koło niewielkiego stawu przy jednej z ulic Vailankanni. Pastuszek nie był w stanie iść dalej, postawił więc garnek z mlekiem pod rosnącym przy sadzawce figowcem i usiadł, by chwilę odpocząć.

Zupełnie nieoczekiwanie zapadł w sen (…)

...Kiedy pastuszek otworzył oczy, przerażony zerwał się na równe nogi. Powody były dwa, z których pierwszy (...) - to strach przed gniewem swego pana. Powód drugi? To, co oszołomiony zobaczył przed sobą. Przed chłopcem stała Niewiasta, niezwykle piękna i pełna macierzyńskiej tkliwości. Na rękach trzymała śliczne Dzieciątko, które według chłopca miało Boski wygląd. Byli to Jezus i Maryja. Nad ich głowami unosiły się świetliste aureole. Chłopiec wpatrywał się z szeroko otwartymi oczyma, nie mogąc ochłonąć ze zdumienia. Serce przepełniały mu radość i szczęście. 

Po chwili usłyszał słowa Matki Najświętszej: prosiła o odrobinę mleka dla swego Dziecka. Chłopiec, przepełniony świętym lękiem, podniósł garnek i wyciągnął go w stronę Matki Bożej i małego Zbawiciela. Dziecię Jezus i Maryja uśmiechnęli się niebiańskim uśmiechem i wizja zniknęła.

Pastuszek zrobił dobry uczynek wobec samego Jezusa! (…) Chłopiec, który podał rękę „spragnionemu Bogu”, przybył do swego chlebodawcy spóźniony. Na nic zdały się powtarzane kilkakrotnie wyjaśnienia - pan nie uwierzył pastuszkowi w jego opowiadanie o objawieniu się Matki Bożej i Dzieciątka. Może jeszcze skarcił go, że miał zamiar dać komuś obcemu mleko, które należało do niego. Jeśli tak było, to tym bardziej czytelny staje się znak udzielony wówczas przez niebo - ów pan ku swemu ogromnemu zdumieniu ujrzał, że mleko w odstawionym na bok garnku zaczyna przybierać, a po chwili wylewa się poza brzegi naczynia!

(…) Cud był zbyt oczywisty. Za opowiadaniem pastuszka musiały kryć się jakieś niezwykłe wydarzenia. Pan polecił chłopcu wskazać miejsce domniemanego spotkania z Maryją i Dzieciątkiem. Przybywszy na miejsce objawienia, uwierzył i on, i inni świadkowie cudu pomnożenia mleka. Od tej pory miejsce to zaczęto nazywać „Zbiornikiem Matki Bożej”.

Jaki cel miało opisane wyżej objawienie? Było przygotowaniem do tego, co miało nastąpić kilkadziesiąt lat później.

***

(...) Mijały lata, kończył się XVI w. W miejscowości Vailankanni mieszkała pewna uboga wdowa, a z nią syn chromy od urodzenia (...) Chłopiec siadywał każdego dnia pod znanym nam już figowcem rosnącym przy „Zbiorniku Matki Bożej”. Chore dziecko sprzedawało tam przechodniom maślankę.

Pewnego ranka chłopiec z wielkim zdumieniem ujrzał przed sobą niezwykłą jasność, a z niej wyłoniła się przepiękna Niewiasta z Dzieciątkiem w ramionach. Była to Najświętsza Maryja Panna, która zwracała się do niego jak wielu innych przechodzących tą drogą: prosiła o filiżankę maślanki. Dziecko skwapliwie spełniło życzenie niezwykłej Klientki. Po chwili usłyszało z Jej ust dziwne polecenie: chłopiec miał udać się do pewnego katolika mieszkającego w Nagapattinam i przekazać mu, że Ona, Matka Najświętsza, życzy sobie kaplicy w miejscu, w którym właśnie się ukazuje. 

Ale dla dziecka zadanie to było niemożliwe do wypełnienia: przecież było ono kaleką, obie nogi miało pokręcone! Dlaczego Niebieska Pani żąda rzeczy niemożliwych? Nie była to jednak chybiona prośba. Bo oto, gdy Maryja mówiła te słowa, chłopiec spojrzał na swe chrome nogi i z najwyższym zdumieniem ujrzał, że są zdrowe! W tym samym momencie wizja zniknęła.

Rozradowany ozdrowieniec pobiegł pod wskazany adres, by podzielić się wielką nowiną. Ów katolik, do którego drzwi zapukał, był już przygotowany na spotkanie - jemu także ukazała się Matka Najświętsza. Wsparty pomocą innych mieszkańców miasta zbudował przy „Zbiorniku Matki Bożej” kaplicę, Maryję zaś zaczęto tam czcić tytułem „Matki Bożej Dobrego Zdrowia”.

Jaki cel miało opisane wyżej drugie objawienie i cudowne uzdrowienie chłopca? Znowu służyło czemuś, co miało nastąpić wiele lat później. Tak, niebo jest cierpliwe w realizacji swoich odwiecznych zamiarów...

***

Nastał wiek XVII, świadek trzeciego objawienia w Vailankanni. Portugalski statek handlowy, który płynął z Makao do Chin, został schwytany w Zatoce Bengalskiej przez ogromny sztorm. Mały żaglowiec nie mógł wyjść zwycięsko z walki z tak rozszalałym żywiołem i zaczynał tonąć. Bezradni marynarze, którzy uczynili już wszystko, by uratować okręt, zaczęli wzywać na ratunek Maryję Gwiazdę Morza. Złożyli też ślubowanie, że jeśli ocaleją, tam, gdzie przybiją do brzegu, wzniosą na Jej cześć kościół. W tym momencie wiatr zaczął cichnąć. 8 września, w dniu święta Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, statek bezpiecznie przybił do brzegu w pobliżu Vailankanni.

(…) Żeglarze opuszczają statek, wychodzą na brzeg i widzą małą, pokrytą strzechą kaplicę wzniesioną na cześć Matki Najświętszej! Zrozumieli, że Maryja przyprowadziła ich na wskazane przez Nią miejsce: mieli zamienić lichą kaplicę w piękny kamienny kościół.

Taki był cel potrójnego objawienia w Vailankanni. W wybranym przez Matkę Bożą miejscu miało stanąć sanktuarium, w którym ludzie mogliby doznawać łaski uzdrowień i daru niebieskiej pociechy w chorobach. Podczas następnej wizyty Portugalczycy ozdobili ołtarz porcelanowymi płytami przedstawiającymi sceny biblijne. Dziś otaczają one tron cudownej figury Matki Bożej Dobrego Zdrowia, umieszczonej nad głównym ołtarzem. W 1962 roku Ojciec Święty Jan XXIII podniósł sanktuarium do rangi bazyliki. Uczynił to - mówią źródła - z trzech powodów. Po pierwsze, ze względu na objawienia Matki Bożej. Po drugie, z powodu cudów, jakie dokonują się w Vailankanni. I na koniec, w uznaniu niezwykłego piękna wzniesionej tam świątyni.

***

W dniu 26 grudnia 2004 roku Sanktuarium w Vailankanni znów okazało swą moc. Gdy trzęsienie na Oceanie Indyjskim podniosło falę tsunami, ta uderzyła w wybrzeża państw Azji Południowo-Wschodniej i Afryki, zabijając ponad 300 tysięcy ludzi, dotarła także do Indii i rzuciła się na bazylikę w Vailankanni. I stał się cud. Maryjna świątynia była jedynym miejscem, w którym dwunastometrowa ściana wody cofnęła się po przebyciu stu metrów w głąb lądu. Woda zatrzymała się na progu kościoła, w którym znajdowały się dwa tysiące ludzi, choć pobliskie budynki, tej samej wysokości, zostały zmiecione przez żywioł. Oficjalny komunikat miejscowego biskupa głosił: 

„W tej tragedii pojawiła się pocieszająca nuta. Zdarzyło się, że wzburzone morze dotarło do głównego wejścia do bazyliki, gdzie umieszczona jest figura Matki Bożej z Vailankanni, a potem cofnęło się, dotknąwszy zaledwie pierwszych schodów prowadzących do głównego wejścia”.

„Któż może zaprzeczyć, że to był cud? Błogosławieństwo Matki Bożej z Vailankanni ocaliło życie tysięcy ludzi. Osoby, które przebywały wewnątrz Bazyliki, absolutnie nic nie ucierpiały od zabójczych fal” - czytamy w komunikacie diecezji.

Ten cud to znak, że Matka Boża Dobrego Zdrowia wciąż jest obecna pośród swego ludu...


Wincenty Łaszewski, Świat maryjnych objawień. 
Duchowy przewodnik po objawieniach Matki Bożej, 
Tom I, wydanie nowe, Wyd. FONS OMNIS, Góra Kalwaria 2007, s. 27-29.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz