Łączna liczba wyświetleń

piątek, 5 sierpnia 2016

NICAN MOPOHUA - ORYGINALNY INDIAŃSKI OPIS OBJAWIENIA - Guadalupe 1531

Nigdy w objawieniach Matki Najświętszej będzie tyle ciepła i tkliwości, co w 1531 roku w Guadalupe. Nikt z wizjonerów nie usłyszy już tak pięknych, matczynych słów, jak nowo wrócony Indianin.
Wincenty Łaszewski

Matka Boska z Guadalupe
“Opowiedziany jest tu po kolei (nican mopohua) sposób, w jaki zawsze Dziewica, święta Maryja, Matka Boga, nasza Królowa, ostatnio cudownie ukazała się w Tepeyac, znanym jako Guadalupe.

Był sobie pokorny człowiek z ludu, Juan Diego. Szedł, aby kontynuować naukę o Bogu i jego przykazaniach w małym kościele w Tlatilolco... Zaczynało świtać, gdy doszedł do podnóża wzgórza Tepeyac. Usłyszał śpiewanie ze szczytu pagórka, brzmiące jak pieśń wielu ptaków... Ich śpiew, bardzo łagodny i miły, przewyższał [pięknem głosu] ptaka coyoltototl i tzinizcan i inne pięknie śpiewające ptaki. Juan Diego zatrzymał się, aby popatrzeć, i pomyślał:

«Czyż to możliwe, bym był godzien tego, co słyszę? Może śnię?..».

Patrzył na wierzchołek i na świtanie na wschodzie u podnóża góry, aby zobaczyć źródło tego pięknego niebiańskiego śpiewu, kiedy nagle śpiew ucichł i zapadła cisza, a on usłyszał kogoś nawołującego go ze szczytu góry, mówiącego:

«Juanie, najdroższy Juanie Diego».

Wspiął się w stronę tego głosu... Kiedy osiągnął wierzchołek, ujrzał stojącą tam Niewiastę, która powiedziała mu, aby podszedł bliżej... Jej szata promieniowała jak słońce, a stroma skała, na której spoczywała Jej stopa, wyrzucała z siebie promienie światła i wyglądała jak bransoleta z drogocennych kamieni; nawet ziemia lśniła mgiełką tęczy. Krzewy mesquite i inne nic nieznaczące zioła, które zwyczajnie tam rosną, wyglądały jak szmaragdy, liście jak piękne turkusy, gałęzie i kolce jak świecące złoto.
Pochylił się przed Nią... Mówiła:

«Posłuchaj, Juanie, mój najdroższy i najmłodszy synu, dokąd idziesz?».

Odpowiedział:

«Moja Pani, moja Królowo i moja mała Dzieweczko, idę do Twego domu w Mexico-Tlatilolco, aby kontynuować naukę o Boskich tajemnicach przekazywanych nam przez obrazy Pana naszego, przez naszych kapłanów».

Przemówiła tedy Ona, objawiając swą błogosławioną wolę, mówiąc:

«Wiedz z niewzruszoną pewnością, mój najdroższy, najmniejszy i najmłodszy synu, że jestem doskonałą i zawsze Dziewicą, Świętą Maryją, Matką Boga prawdy, przez którego wszystko żyje, Pana wszystkich rzeczy, jakie są wokół nas, Pana nieba i ziemi. Bardzo gorąco pragnę, aby w tym miejscu wzniesiono dla mnie mały dom, w którym Go ukażę, wywyższę i sprawię, że się objawi. Dam Go ludowi w mojej całej osobistej miłości, w moim współczuciu, w mojej pomocy, w mojej obronie: ponieważ prawdziwie jestem twą miłosierną Matką, twoją i wszystkich ludzi, którzy żyją razem w tym kraju i wszystkich innych ludzi różnych przodków, moich umiłowanych, którzy Mnie kochają, tych, którzy Mnie szukają, tych, którzy Mi ufają. Tu wysłucham ich łkania, ich narzekań i uzdrowię ich ze smutku, ciężkich doświadczeń i cierpień. Aby spowodować to, co moje pełne współczucia i miłosierne serce stara się osiągnąć, musisz pójść do siedziby biskupa Meksyku i powiedzieć mu, że posyłam cię, aby pokazać, jak usilnie pragnę, aby zbudował mi świątynię tu w dolinie; opowiesz mu dokładnie wszystko, co widziałeś, podziwiałeś i słyszałeś.

Wiedz z niewzruszoną pewnością, że bardzo to docenię, będę wdzięczna i wynagrodzę cię. A ty? Zasłużysz na nagrodę, którą dam ci za twoje zmęczenie, trud i kłopoty, jakie ściągnie na ciebie moja misja. Teraz, mój najdroższy synu, usłyszałeś mój oddech, moje słowo; idź już i zmobilizuj swe najlepsze siły».

Na to on pochylił się przed Nią i powiedział:

«Moja Pani, idę teraz zanieść Twoje polecenie; teraz ja, Twój biedny sługa, opuszczam Cię».

Następnie zszedł ze wzgórza, całkowicie oddany wypełnieniu Jej polecenia... Bez zwłoki poszedł do siedziby biskupa... Przekazał mu orędzie Pani z nieba, mówiąc mu wszystko, co podziwiał, co widział i słyszał. Biskup, po wysłuchaniu opowiadania i orędzia, wydawał sie mu nie wierzyć... Wyszedł [Juan Diego] smutny... Idąc prosto w stronę wierzchołka wzgórza, zastał Panią z nieba czekającą na niego w tym samym miejscu, gdzie ujrzał Ją po raz pierwszy... . Powiedział:

«Błagam Cię, moja Pani, Królowo i moja mała Dzieweczko, abyś posłała z orędziem kogoś z zacnych, którzy są potężni, znani i szanowani, a zostanie ono uwierzone; jestem bowiem człowiekiem bez znaczenia, drugorzędną postacią, zaledwie uczniem...».

Najświętsza Dziewica... odpowiedziała:

«Posłuchaj mnie, mój najmłodszy i najdroższy synu, wiedz z niewzruszoną pewnością, że nie brak mi sług i posłańców, którym mogę dać zadanie poniesienia moich słów, którzy przeprowadzą moją wolę. Ale bardzo potrzeba, abyś ty błagał w mojej sprawie i żeby dzięki twej pomocy i pośrednictwu moja wola została spełniona. Mój najmłodszy i najdroższy synu, nalegam i usilnie polecam ci iść znowu jutro do biskupa...».

Juan odparł:

«Moja Pani, Królowo, moja mała Dzieweczko, nie chcę Ci sprawiać udręki, bólu czy smutku Twojemu sercu; pójdę bardzo chętnie, jak polecasz; w żadnym przypadku nie poddam się ani nie będę tego uważał za jakikolwiek kłopot. Pójdę wypełnić Twe życzenie; ale mogę nie zostać wysłuchany, a jeśli zostanę, nadal mi nie uwierzą. Jutro po południu, kiedy słońce zajdzie, wrócę, aby złożyć ci sprawozdanie o odpowiedzi biskupa...».

Następnego dnia... nalegał na zobaczenie się z biskupem i po wielu trudnościach pozwolono mu. Uklęknąwszy przed nim, powtórzył ze smutkiem i we łzach żądanie, jakie przyniósł od Pani z nieba... Biskup, aby zweryfikować rzecz, postawił wiele pytań... Ale nie był zdolny działać bez dalszego dowodu. Powiedział, że nie może spełnić polecenia, jedynie opierając się na jego słowie i prośbie, ale że trzeba dać mu znak, iż orędzie ryszło od samej Pani z nieba...

Juan Diego spotkał się z Najświętszą Dziewicą, przekazując Jej odpowiedź biskupa. Wysłuchawszy go, powiedziała:

«To dobrze, mój najmłodszy i najdroższy synu. Powrócisz tu jutro, abyś mógł wziąć znak, o który on prosi. Wówczas uwierzy i nie będzie już wątpił ani nie będzie podejrzliwy wobec ciebie. I wiedz, mój drogi synu, że wynagrodzę ci twoje zaangażowanie, pracę i trud dla mnie. Teraz już idź, będę tu jutro czekała na ciebie».

Wróciwszy w niedzielę do domu, zastał swego wuja, Juana Bernardino, poważnie chorego i w niebezpieczeństwie śmierci... Następnego dnia, w którym Juan Diego miał iść odebrać znak dla biskupa, aby ten uwierzył, nie wrócił [na wzgórze]. W nocy wuj błagał go, aby poszedł do Tlatilolco i sprowadził kapłana, wiedząc, że jego czas nadszedł i że nigdy już nie wróci do zdrowia.

We wtorek, wczesnym rankiem, Juan Diego był już w drodze do Tlatilolco po kapłana. Kiedy zbliżył się do drogi biegnącej u podnóża Tepeyac w kierunku zachodnim, która była jego zwykłą trasą, pomyślał:

«Jeżeli pójdę prostą drogą, Pani może mnie zobaczyć i zostanę zatrzymany przez znak, jaki będzie chciała mi dać. Muszę się spieszyć, aby najpierw sprowadzić kapłana, ponieważ mój biedny wuj niespokojnie na niego czeka».

Tak więc Juan Diego wybrał inną ścieżkę, okrążającą wzgórze... Myślał, że w ten sposób uniknie spotkania się z Nią, ale Ona obserwowała go z miejsca, w którym ujrzał Ją przedtem.
Zstąpiła ze wzgórza, zaszła mu drogę i powiedziała:

«Co się dzieje, mój najdroższy i najmłodszy z moich synów? Dokąd spieszysz? Dokąd idziesz?».

A on, skruszony, zawstydzony i zalękniony upadł przed Nią i rzekł w pozdrowieniu:

«Moja mała Panienko, moja najmłodsza Córko, moja Dzieweczko, mam nadzieję, że jesteś szczęśliwa. Jak się masz dzisiejszego poranka? Czy dobrze się czujesz? Chociaż zasmuca mnie to i może wzbudzi Twój gniew, ale muszę Ci powiedzieć, że jeden z Twych sług, mój wuj, jest bardzo chory. Powaliła go straszliwa choroba i z pewnością niebawem umrze. I teraz biegnę do Twojego małego domu w Tlatilolco, aby zawołać jednego z umiłowanych Naszego Pana, z naszych kapłanów, aby wysłuchał jego spowiedzi i przygotował go na śmierć... Chociaż idę, zaraz wrócę, aby zająć się Twoim poleceniem... Jutro bez wątpienia powrócę, tak szybko, jak będzie to możliwe».

Po wysłuchaniu słów Juana Diego najmiłosierniejsza Dziewica przemówiła:

«Posłuchaj, weź to sobie do serca, mój najmłodszy i najdroższy synu, że rzecz, która cię niepokoi, rzecz, która cię dotyka, jest niczym. Nie pozwól, aby twe oblicze, twe serce niepokoiło się. Nie bój się tej choroby twego wuja ani żadnej innej choroby, ani niczego, co ostre i bolesne. Czyż nie jestem tu Ja, twoja Matka? Czyż nie jesteś w moim cieniu i w mojej opiece? Czyż nie jestem źródłem twej radości? Czyż nie jesteś w zagłębieniu mego płaszcza, w skrzyżowaniu mych rąk? Czy potrzebujesz czegoś więcej? Niechaj nic innego cię nie martwi ani nie niepokoi. Niechaj nie martwi cię choroba twego wuja, ponieważ on teraz nie umrze. Możesz być pewien, że już ma się dobrze»...

Skoro Juan Diego usłyszał to od Królowej nieba, poczuł się lepiej, został pocieszony i doznał pokoju. Błagał, aby niezwłocznie posłała go do biskupa z jakimś znakiem, aby mógł on uwierzyć. Pani z nieba powiedziała wówczas do niego:

«Wejdź na górę, mój najdroższy synu, na szczyt wzgórza, tam, gdzie Mnie ujrzałeś... a znajdziesz różne rodzaje kwiatów. Zetnij je i zbierz razem, następnie zejdź tutaj i przynieś przede Mnie».

Juan Diego natychmiast wszedł na wzgórze, a kiedy dotarł na szczyt, zdumiał się, znalazłszy tam tak wiele pięknych, egzotycznych gatunków doskonałych, w pełni rozkwitłych kwiatów, ponieważ było poza sezonem, w czasie szczypiącego mrozu. Były one bardzo wonne i pokryte nocną rosą, która lśniła jak drogocenne perły. Chodził wokół, zrywając je i umieszczając w fałdzie swej tilmy. Pośpiesznie zszedł ze wzgórza, zabierając kwiaty dla niebieskiej Panienki. Ona wzięła je w swe dłonie, poprawiła je w jego tilmie i powiedziała:

«Mój najmłodszy i najdroższy synu, te rozmaite rodzaje kwiatów są dowodem, znakiem, jaki zaniesiesz do biskupa»...

Juan Diego ruszył groblą wiodącą wprost do Mexico City. Teraz szczęśliwy i przekonany, że tym razem wszystko pójdzie dobrze, tulił swój cenny ładunek, aby chronić go i strzec, aby nie wypadło nic z jego zawartości, jednocześnie zachwycając się wonią różnych pięknych kwiatów. Kiedy dotarł do siedziby biskupa, wyszli mu na spotkanie odźwierny i inni służący. Błagał ich, aby powiadomili biskupa, bowiem pilnie musi go widzieć... Poszli natychmiast zawiadomić biskupa ... Biskup zrozumiał, że Juan ma dowód, którego potrzebował, aby go przekonać do wypełnienia woli Naszej Pani. Kazał im natychmiast go wprowadzić. 

Kiedy Juan Diego wszedł, upadł przez biskupem na kolana, jak czynił to innymi razy, opowiedział wszystko, co widział oraz podziwiał, i powtórzył orędzie... Otworzył swój biały płaszcz, w którym były kwiaty, a kiedy spadły na ziemię, wtedy umiłowany Wizerunek Doskonalej Dziewicy, Świętej Maryi, Matki Boga, nagle ukazał się w formie i kształcie, w którym pozostaje do dziś dnia i jest przechowywany w Jej kaplicy w Tepeyac, zwanym Guadalupe. Widząc go, biskup i wszyscy tam obecni rzucili się na kolana z bojaźnią i czcią, wielce wzruszeni i poruszeni tym, co zobaczyli...

Gdy tylko Juan Diego wskazał miejsce, gdzie Pani z nieba chciała, aby zbudowano Jej kaplicę, poprosił o pozwolenie odejścia. Chciał zobaczyć swego wuja, który był ciężko chory, kiedy [Juan Diego] wyruszał do Tlatilolco, aby zawołać kapłana, który by go wyspowiadał i przygotował na śmierć... Kiedy przyszedł, zobaczył, że wuj ma się dobrze i jest szczęśliwy, bez boleści... Bratanek wyjaśnił, że kiedy go opuścił, aby przyprowadzić kapłana, który miał go wyspowiadać i przygotować na śmierć, Pani z nieba ukazała mu się na Tepeyac i go wielce pocieszyła, mówiąc, że nie ma się martwić, bo jego wuj jest już przywrócony do zdrowia. Następnie wysłała go do Mexico City, aby prosić o wzniesienie domu dla Niej na Tepeyac.

Wuj ujawnił wówczas, że rzeczywiście w tym samym momencie został nagle przywrócony do zdrowia, kiedy [Maryja] ukazała mu się zupełnie w taki sam sposób, w jaki ukazała się jego bratankowi. Powiedziała mu też, że wysłała Juana, aby spotkał się z biskupem w Mexico. W tym samym czasie Pani powiedziała Juanowi Bernardino, że gdy tylko ujrzy biskupa, musi mu objaśnić cudowny sposób, w jaki spowodowała Ona jego uzdrowienie, i ma mu zakomunikować odpowiednie imię dla Jej błogosławionego Wizerunku - Doskonała Dziewica, święta Maryja z Guadalupe.”

Źródło: Wincenty Łaszewski, Świat maryjnych objawień. Duchowy przewodnik po objawieniach Matki Bożej, Tom I, wydanie nowe, Wyd. FONS OMNIS, Góra Kalwaria 2007, s. 17-21.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz