Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 4 sierpnia 2016

OJCIEC DE BUSSY I MŁODY BEZBOŻNIK

Ogień na tym świecie, jak wszystko inne, jest niedoskonały, i nasze wszystkie płomienie, mimo straszliwej siły, jaką posiadają, są tylko nędznym obrazem ognia wieczystego, o którym mówi Ewangelia Święta.
bp Louis-Gaston de Ségur

John Martin, Upadłe anioły (1841)
Pewien świątobliwy misjonarz z początku minionego wieku, znany w całej Francji ze swej apostolskiej gorliwości, wymowy i niepospolitych cnót, a trochę także ze swych oryginalnych pomysłów, użył tego sposobu, by pewnego młodego wolnomyśliciela (masona) przekonać w namacalny sposób o okropności piekła.

Ojciec de Bussy odprawiał w jednym z wielkich miast południowej Francji misję, która wstrząsnęła całą ludnością. Było to w zimie, krótko przed Bożym Narodzeniem, w wielki mróz. W pokoju przeznaczonym do przyjmowania gości był piec, w którym płonął tęgi ogień.

Pewnego razu przybył do niego młodzieniec, którego polecono mu z powodu jego złego życia i bluźnierczej fanfaronady. Ojciec de Bussy wkrótce przekonał się, że trudno było cokolwiek z nim począć. „Zbliż się trochę, mój przyjacielu — rzekł do niego wesoło — nie bój się, ja nikogo do spowiedzi nie zmuszam. Proszę cię, usiądź tu, pogawędzimy sobie trochę przy tym ciepłym piecu”. To rzekłszy, otworzył piec, a widząc, że drzewo już prawie się wypaliło, powiedział do młodzieńca: „Zanim usiądziemy, zechciej mi podać parę kawałków drzewa”. Ten zdziwił się trochę, ale uczynił to, czego ojciec zażądał od niego. „A teraz — rzecze dalej — włóż to drzewo do pieca, ale głęboko”. I gdy ten drzewo wsuwa w otwór, ojciec de Bussy chwyta go nagle za ramię i wpycha je w głąb pieca. Młodzieniec krzyknął i odskoczył od pieca.

„Cóż to? — zawołał — czy ojciec oszalał? Przecież mógłbym spalić sobie rękę!” — „No i cóż, mój drogi? — odrzekł Ojciec de Bussy spokojnie — czy nie powinieneś się do tego przyzwyczajać? W piekle, do którego pójdziesz, jeśli nie przestaniesz prowadzić takiego życia, nie tylko końce palców będą piec ci się w ogniu, ale całe ciało. A nadto, ten mały ogień nie może się w żadnej mierze równać z piekielnym. A więc dalej, dalej, drogi przyjacielu! Nie bój się, do wszystkiego trzeba się przyzwyczaić!” 

Potem chciał go znów ująć za ramię, ale ten naturalnie oparł się z całej siły. Wówczas dopiero zaczął mówić: „Biedne dziecko, zastanów się trochę. Czy nie warto raczej wiele wycierpieć, aniżeli na wieki gorzeć w ogniu piekielnym? A te ofiary, których spełnienia Pan Bóg żąda od ciebie, abyś uniknął owych straszliwych męczarni, czy w rzeczy samej nie są drobnostką?”

Młody niedowiarek odszedł zamyślony. Zastanowił się nad tym rzeczywiście, a zastanowił tak dobrze, iż niebawem wrócił do misjonarza, przy którego pomocy pozbył się brzemienia swych grzechów i wstąpił na dobrą drogę.

Bp Louis-Gaston de Ségur, Piekło. Czy istnieje? Czym jest? Co czynić, aby się do niego nie dostać?, 
Wydawnictwo Arka 2008, s. 36-37.

KRÓCEJ:

Jezuita, ojciec de Bussy, wygłaszał rekolekcje adwentowe w dużym mieście na południu Europy. Zbliżało się Boże Narodzenie i dni były chłodne. Wieczorem nauczał grupę mężczyzn, zgromadzoną w sali ogrzewanej piecem. Przyprowadzono tam pewnego mężczyznę, słynącego z niemoralnego życia. Ojciec de Bussy szybko zrozumiał, że żadne słowa tu nie pomogą.

— Drogi przyjacielu — powiedział do tego mężczyzny — ja nic słucham spowiedzi ludzi zmuszanych do tego. Chodź, usiądź tu ze mną i pogadamy sobie.

Otworzywszy drzwiczki pieca, poprosił go, aby wrzucił kawałek drewna do środka. Gdy mężczyzna wsuwał drewno do ognia, ojciec de Bussy pchnął lekko jego rękę.

— Ach — zawołał oparzony mężczyzna — czyś oszalał; chcesz mi spalić rękę? Co jest z tobą, drogi ojczulku!

— Czemu tak krzyczysz — odparł zakonnik. — Czyż nie powinieneś się przyzwyczaić do ognia? W piekle do którego pójdziesz, jeśli nie zmienisz życia, nie tylko spalisz palec, ale cały płonąć będziesz. No, śmiało, musisz się przyzwyczaić do spalenizny.

Miody grzesznik uciekł od zakonnika, ale myśl o tym wydarzeniu nie dawała mu spokoju. Przeżywając wewnętrzną rozterkę, odczuł działanie łaski. Jeszcze przed Bożym Narodzeniem powrócił do ojca de Bussy, a ten przygotował go na to najważniejsze Boże Narodzenie — w jego własnej duszy.

François Xavier Schouppe SJ, Piekło. Dogmat o piekle na przykładach faktów z życia świętych 
i historii Kościoła, EXTER, Gdańsk 2003, s. 98-99.









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz