Łączna liczba wyświetleń

piątek, 19 sierpnia 2016

PIEKŁO ISTNIEJE I JA W NIM JESTEM

Słusznie ginie ten, kto zna drogę sprawiedliwości, a wkracza na drogę ciemności.
Z Listu przypisywanego Barnabie

Zdarzyło się to w Moskwie, na krótko przed straszną kampanią 1812 roku. Mój dziadek, hrabia Roztopczin, pełniący funkcję komendanta wojskowego Moskwy, przyjaźnił się z generałem hrabią Orłowem, znanym z odwagi i bezbożności. Pewnego wieczora po kolacji, hrabia Orłow razem z innym generałem zaczęli naigrawać się z religii, a szczególnie z piekła.

— No a co jeśli po drugiej stronie kurtyny rzeczywiście coś istnieje? — zapytał nagle Orłow.
— To wtedy ten, który z nas umrze pierwszy, przyjdzie aby powiedzieć o tym drugiemu; zgoda? — odparł drugi generał.

Obydwaj dali sobie słowo honoru, że to zapamiętają.

Po kilku tygodniach rozpętała się wojna napoleońska i generał ten otrzymał rozkazy objęcia dowództwa na ważnym przyczółku. 

Minęły trzy tygodnie. Rankiem, dziadek mój właśnie się ubierał, gdy drzwi do sypialni otworzyły się z hukiem, a w nich stanął hrabia Orłow z przerażeniem na twarzy.

— Cóż to Orłow, o tej porze? Co się z tobą dzieje — zawołał dziadek.
— Drogi przyjacielu — wymamrotał Orłow — ja chyba oszaleję; właśnie przed chwilą widziałem kolegę generała.
— O — zdziwił się dziadek — to on już wrócił z frontu?
— Nie, nie, właśnie chodzi o to, że nie wrócił — odparł Orłow — i to mnie przeraża.

Mój dziadek nic z tego nie rozumiał i poprosił Orłowa, aby spokojnie opowiedział co się stało. Drżącym głosem Orłow zaczął opowiadać:

— Niedawno przyrzekliśmy sobie, że ten który umrze pierwszy powiadomi drugiego o tym, co jest po drugiej stronie kurtyny. I właśnie kilka minut temu, gdy spokojnie leżałem w łóżku, zasłony odchyliły się nagle i ujrzałem generała, bladego niby zjawa, z ręką złożoną na sercu. Powiedział on do mnie:

— Co teraz zrobimy? Piekło istnieje i ja w nim jestem! Co teraz zrobimy?

I zniknął. 

Przyszedłem tu natychmiast. Głowa mi pęka! Cóż za niesłychane zdarzenia! Co ja mam o tym myśleć!

Mój dziadek starał się uspokoić Orłowa, przywołując ulubione argumenty wolnomyślicieli, że to wszystko nie jest takie proste, że istnieją przecież halucynacje, koszmarne sny, czy inne niezwykłe zjawiska, itp. Po czym dziadek odwiózł Orłowa do hotelu. 

Po mniej więcej dwunastu dniach, w domu dziadka pojawił się posłaniec wojskowy z telegramem o śmierci generała. Dokładnie w tym samym dniu, o rannej godzinie, gdy Orłow ujrzał zjawę, generał padł ugodzony kulą i zginął na miejscu.

A więc ten, który wrócił z zaświatów, powiedział własnymi słowami: „Piekło istnieje i ja wnim jestem!”.

François Xavier Schouppe SJ, Piekło. Dogmat o piekle na przykładach faktów z życia świętych
i historii Kościoła, EXTER, Gdańsk 2003, s. 49-51.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz