Łączna liczba wyświetleń

sobota, 20 sierpnia 2016

POKUTUJĄCY FRANCISZKANIN

Wielka zaiste jest złość grzechu. To co nam się wydaje być lekkim grzechem, jest w gruncie rzeczy poważną obrazą nieskończonej dobroci Boga. Widać to dobrze na przykładzie świętych, którzy żałowali bardzo najmniejszych nawet uchybień.
Paul O’Sullivan OP 

Bł. Stefan zakonnik żywił szczególne nabożeństwo do Najświętszego Sakramentu, dlatego część nocy spędzał na adoracji przed tabernakulum. Pewnego razu, gdy zupełnie sam przebywał w kaplicy, której ciemność rozpraszało jedynie światło niewielkiej lampki, spostrzegł nagle zakonnika siedzącego w jednej ze stalli. Stefan podszedł do niego i zapytał, czy uzyskał zgodę na opuszczenie swojej celi o takiej porze. 

— Jestem zmarłym zakonnikiem — odpowiedział. — Tutaj, z wyroku Bożej sprawiedliwości, muszę odbywać swój czyściec, ponieważ tutaj zgrzeszyłem oziębłością i niedbalstwem podczas modlitw brewiarzowych. Pan pozwolił, byś poznać mógł moją sytuację i wsparł mnie swoimi modlitwami.

Poruszony tymi słowami, bł. Stefan ukląkł natychmiast, by odmówić De Profundis i inne modlitwy. Podczas odmawiania modlitw zauważył, że twarz zmarłego wyrażała radość. Sytuacja powtarzała się przez kilka kolejnych nocy, z tym, że za każdym razem, im bliższy stawał się czas uwolnienia, radość pokutującego zakonnika była większa. 

Wreszcie, po ostatniej modlitwie Stefana, opromieniony światłem powstał ze stall, podziękował swemu wybawicielowi i zniknął w świetle chwały.

François Xavier Schouppe SJ, Czyśćciec w świetle legend i żywotów świętych, Gdańsk 2010, s. 44.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz