Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 16 sierpnia 2016

ŚMIERĆ NAWIEDZA NIEPROSZONA

Wolter — główny herszt wszystkich ówczesnych bezbożników — po dwa, trzy razy błagał na łożu śmierci, aby mu sprowadzono proboszcza od św. Sulpicjusza. Lecz jego zwolennicy tak go pilnowali, że kapłan nie mógł się do starego grzesznika przedostać. Tak więc skonał w napadzie wściekłości i rozpaczy. Do dziś jeszcze w Paryżu pokazują komnatę, w której się rozegrała ta smutna scena.
Louis-Gaston de Ségur

Znałem przed laty w pewnej wiosce w Normandii człowieka, który od chwili, gdy się ożenił, tak się zakopał w swych interesach i w swym handlu, a przy tym tak często chodził do szynku i upijał się wódką, że zupełnie zapomniał o tym, co winien Bogu i swojej duszy. Był to, poza tym, człowiek wcale niezły. Dwa, czy trzy razy przeraził go trochę atak paraliżu, ale to jeszcze nie doprowadziło go do opamiętania się.

Zbliżała się Wielkanoc. Tamtejszy proboszcz, spotkawszy się z nim pewnego wieczoru, śmiało przypomniał mu o jego obowiązku. „Księże proboszczu — odpowiedział na to — dziękuję za łaskawe przypomnienie. Pomyślę o tym jakem uczciwy. Jeśli to księdzu dobrodziejowi nie sprawiłoby kłopotu, to przybędę za parę dni o tym porozmawiać”. Tymczasem co się stało? Nazajutrz znaleziono jego ciało w pobliskim strumyku. Przejeżdżając przezeń konno dostał ataku apopleksji, spadł i już nie powstał. 

Dwa lata temu w Paryżu do pewnego studenta, który od czterech lat, odkąd przeniósł się do tego miasta, wiódł rozpustne życie, przybył w odwiedziny towarzysz i ziomek, bogobojny i czystych obyczajów, by się dowiedzieć, co słychać. Rozmowa ich trwała kilka minut, po czym przybysz oddalił się. Ale spostrzegłszy wkrótce, że zostawił u niego jakąś książkę, wraca niebawem i puka do drzwi: nikt nie odpowiada. Dzwoni: nikt się nie odzywa. Widząc jednak, że klucz tkwi w drzwiach, kołace i dzwoni powtórnie, wchodzi — i znajduje leżącego trupem swego towarzysza. Nie upłynął jeszcze kwadrans, jak się z nim rozstał. Atak serca w jednej chwili przeciął pasmo jego życia i rozpusty. W jego biurku znaleziono zaś pełno najobrzydliwszych listów, a jego nieliczna biblioteczka składała się z samych najbezwstydniejszych książek. 

Ks. Louis-Gaston de Ségur, Piekło. Czy istnieje? Czym jest? Co czynić, aby się do niego nie dostać?,
Wydawnictwo Arka 2008, s. 69.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz