Łączna liczba wyświetleń

piątek, 5 sierpnia 2016

STARY KAPŁAN Z SAINT-CYR

Jedną z prawd wiary objawionej jest pewność, że w piekle jest ogień. Przypomnij sobie tak jasne, tak dobitne, tak wyraźne słowa Syna Bożego: „Idźcie precz ode Mnie przeklęci w ogień wieczny, ...Do piekła ognistego... gdzie ogień nie gaśnie... Pośle Syn Człowieczy Anioły swoje, i zbiorą tych, którzy czynią nieprawość i wrzucą ich w piec ognisty” (Mt 13,41-42; 25,41).
bp Louis-Gaston de Ségur

Pozwól mi, drogi czytelniku, opowiedzieć sobie zabawne wydarzenie, które miało miejsce w szkole wojskowej w Sain-Cyr, w ostatnich latach.

Kapelanem we wspomnianej szkole był wówczas niejaki ksiądz Rigolot, pełen zdolności i dowcipu. Miewał on dla młodych wojskowych bardzo pożyteczne ćwiczenia duchowe, i w tym celu co dzień wieczorem, nim rozeszli się do sypialni, gromadził ich w kaplicy. Pewnego dnia wygłosił im doskonałą naukę o piekle. Skończywszy nabożeństwo, szedł ze świecą w ręku do swego pokoju, znajdującego się w innym skrzydle budynku, przeznaczonym dla oficerów. Otwierając drzwi swego mieszkania usłyszał nagle, iż ktoś idący za nim po schodach, woła go po imieniu. Był to stary kapitan z siwym wąsem, postawy nieco rubasznej.

„Przepraszam — odezwał się tonem trochę ironicznym — ksiądz dobrodziej wygłosił nam piękne kazanie o piekle, ale zapomniał nam powiedzieć, czy w tym ogniu piekielnym będą nas piec, smażyć, czy też gotować? Czy więc ksiądz nic mógłby mi tego wyjaśnić?” Kapelan, widząc z kim ma do czynienia, spojrzał mu w oczy, podsunąwszy mu świecę pod nos, rzekł spokojnie: „Zobaczysz sam, panie kapitanie!” Potem zamknął drzwi, śmiejąc się z pociesznej miny, jaką zrobił biedny kapitan. Kapelan nie myślał więcej o tym zajściu, ale zdawało mu się, jakby od tego czasu kapitan unikał spotkania się z nim i mijał go, skoro tylko z daleka go ujrzał.

Tymczasem nadeszła rewolucja lipcowa. Kapelanie wojskowe zniesiono, między innymi — kapelanie w Saint-Cyr, a księdza Rigolot arcybiskup paryski przeniósł na inne, mniej zaszczytne miejsce. Dwanaście lat później ów czcigodny kapłan znajdował się pewnego wieczoru w salonie, wśród wielu zgromadzonych tam osób. Wtem zbliża się do niego starzec z białym wąsem, który powitawszy go spytał, czy nic jest księdzem Rigolot, dawnym kapelanem wojskowym z Saint-Cyr? Usłyszawszy odpowiedź twierdzącą zawołał ze wzruszeniem: „O księże kapelanie, pozwól uścisnąć twoją rękę i wyrazić ci najwyższą wdzięczność. Ty mnie uratowałeś!” — „Ja, jakimże sposobem?” — „Cóż to, czy mnie ksiądz kapelan nie poznaje? Czy nie przypomina sobie ksiądz owego wieczoru, kiedy pewien kapitan, instruktor szkoły wojskowej, po księdza kazaniu o piekle, zadał pytanie bardzo niedorzeczne, a ksiądz kapelan odpowiedział mu, podsuwając świecę pod nos: „Zobaczysz to sam kapitanie!” Kapitanem tym byłem ja. I niech sobie ksiądz dobrodziej wyobrazi, że od owej chwili słowa te wciąż brzmiały mi w uszach, i nie mogłem pozbyć się myśli, że pójdę w ogień piekielny. Walczyłem przez dziesięć lat, nareszcie musiałem się poddać. Poszedłem do spowiedzi i zostałem chrześcijaninem, i to jak na żołnierza przystoi, chrześcijaninem od stóp do głowy. Tobie, księże kapelanie, zawdzięczam to szczęście i cieszę się, z tego naszego spotkania, że mogę ci wyrazić moją serdeczną wdzięczność”.

Jeżeli przeto, drogi czytelniku, zdarzy ci się, że jakiś nieposkromiony dowcipniś zada ci niemądre pytanie ogniu piekielnym, odpowiedz mu za księdzem Rigolot: „Zobaczysz to sam, mój drogi przyjacielu! Zobaczysz sam!” Zaręczam ci, że nie będzie miał ochoty pójść tam osobiście.

Bp Louis-Gaston de Ségur, Piekło. Czy istnieje? Czym jest? Co czynić, aby się do niego nie dostać?, 
Wydawnictwo Arka 2008, s. 41-42

KRÓCEJ: „SAM TO ZOBACZYSZ, KAPITANIE...”

Biskup de Segur opisał szczególne wydarzenie w szkole św. Cyra we Francji. Zakonnik, ojciec Rigolot, wygłaszał wieczorne rekolekcje dla studentów i jednym z tematów była kara wieczna. Gdy po zakończeniu szedł ze świecą w stronę swego pokoiku, usłyszał za sobą kroki. Był to kapitan, który z drwiną w głosie zapytał:

— Ojciec wygłosił do nas naukę o piekle, ale zapomniał powiedzieć, czy w ogniu piekielnym będziemy się smażyć, gotować czy piec?

Stary zakonnik zrozumiał, kogo miał przed sobą i zbliżając świecę, by oświetlić jego twarz, powiedział spokojnie:

— Sam to zobaczysz, kapitanie.

Odwracając się by wejść do pokoiku, ojciec Rigolot zauważył tylko jak rzednie mina kapitanowi.

W następnych latach, na Francję spadły trudne czasy ruchów rewolucyjnych i lewicowych, zwalczających Kościół. Szkołę św. Cyra zamknięto, a ojciec Rigolot został skierowany w inne miejsce. Minęło dwadzieścia lat. Pewnego wieczora, podczas spotkania z wiernymi, do ojca Rigolot — już świątobliwego staruszka, podszedł jakiś oficer mówiąc:

— Ojcze, pozwól, że uścisnę ci dłoń i podziękuję za wielką łaskę, którą mi wyświadczyłeś; ty uratowałeś mą duszę!

Zdziwiony zakonnik nie rozumiał o czym ten oficer mu mówił. Kapitan dodał:

— Czy ojciec pamięta pewien wieczór w szkole św. Cyra, gdy po kazaniu na temat kary wiecznej, jeden z oficerów wyśmiewał się z tej nauki? Ojciec przysunął wtedy świecę bliżej i powiedział: «Sam to zobaczysz, kapitanie?» To byłem ja. Od tamtej pory, twe słowa nie dawały mi spokoju, tak jakbym to ja miał płonąć w piekle. Przez dziesięć lat walczyłem z tą myślą, ale wreszcie nie mogłem dłużej. Postanowiłem zmienić swe życie. Przystąpiłem do spowiedzi i stałem się chrześcijaninem tak dobrym, jak dobrym jestem żołnierzem. Tobie ojcze zawdzięczam to szczęście.


François Xavier Schouppe SJ, Piekło. Dogmat o piekle na przykładach faktów z życia świętych 
i historii Kościoła, EXTER, Gdańsk 2003, s. 97-98.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz