Łączna liczba wyświetleń

sobota, 13 sierpnia 2016

„TO JEST NAJŚWIĘTSZA MARYJA PANNA”

Maryja jest najdoskonalszym Arcydziełem Najwyższego, jest Arcydziełem, którego znajomość (św. Bernardyn) i posiadanie Bóg zastrzegł samemu sobie.
św. Ludwik Maria Grignion de Montfort

18 czerwca, w wigilię uroczystości św. Wincentego, wydarzyło się coś, o czym nie można czytać bez zdumienia (...) Katarzyna Laboure pisze:

Leopold Kupelwieser, Niepokalane Serce Maryi
„W wigilię dnia św. Wincentego nasza dobra matka Marta mówiła o nabożeństwie do świętych, a szczególnie do Najświętszej Maryi Panny. Napełniło mnie to takim pragnieniem zobaczenia Jej, że poszłam spać z myślą, że już tej nocy ujrzę moją dobrą Matkę - marzyłam o tym od dawna. O wpół do dwunastej usłyszałam, jak ktoś mnie woła: 

— Siostro, siostro, siostro!

Całkiem rozbudzona spojrzałam w stronę, z której dochodził głos. Odsunęłam zasłonę przy łóżku (...) i zobaczyłam ubrane na biało dziecko, mniej więcej cztero-, pięcioletnie, które powiedziało do mnie: 

— Idź do kaplicy. Wstań szybko i idź do kaplicy. Najświętsza Panna czeka tam na ciebie.

Od razu przyszła mi do głowy myśl: «Ktoś może mnie usłyszeć». Ale dziecię odpowiedziało: 

— Nie obawiaj się. Jest wpół do dwunastej, wszyscy śpią. Chodź, czekam na ciebie.

Dziecko szło za mną, a raczej ja poszłam za nim [Katarzyna w zapale wybiegła przed swojego przewodnika, ale opamiętawszy się, cofnęła się i pozwoliła się prowadzić]. Szło po mojej lewej ręce, roztaczając promienie światła wszędzie, gdziekolwiek poszliśmy, co mnie bardzo dziwiło. Ale moje zdumienie było największe na progu kaplicy: drzwi otworzyły się same, gdy dziecko tylko dotknęło ich koniuszkiem palca. To było nadzwyczajne! Wszystkie pochodnie i świece były zapalone - przypominało mi to pasterkę. Nie widziałam Matki Bożej. Dziecko zaprowadziło mnie do prezbiterium, obok fotela księdza dyrektora. Tam pozostało przez jakiś czas.

Ponieważ wydawało mi się, że trwa to długo, sprawdziłam, czy którejś z czuwających nie ma na balkonie [chodzi o zakonnice, które miały w nocy dyżur czuwania przed Najświętszym Sakramentem].

Nareszcie godzina nadeszła. Dziecko uprzedziło mnie o tym, mówiąc: 

— Oto Najświętsza Maryja Panna, oto Ona.

Usłyszałam jakiś dźwięk, jakby szelest jedwabnej sukni, który dochodził od strony balkonu, koło obrazu św. Józefa. Jakaś niewiasta siedziała na fotelu na stopniach ołtarza po stronie Ewangelii - zupełnie jak św. Anna, tylko że nie była to twarz św. Anny [w kaplicy wisiał obraz św. Anny siedzącej w fotelu, pozycja Matki Bożej przypominała ten obraz].

Miałam wątpliwości, czy to jest Najświętsza Maryja Panna. Dziecko, które przez cały czas stało obok, znów odezwało się do mnie: 

— To jest Najświętsza Maryja Panna.

Nie jestem w stanie opisać, co czułam w tej chwili, ani co się we mnie działo, bo wydawało mi się, że nie widzę Najświętszej Maryi Panny... 

Wtedy właśnie dziecko przemówiło, już nie jak dziecko, lecz jak dorosły mężczyzna, i to w najdobitniejszych słowach.

Spojrzałam na Matkę Bożą, podbiegłam do Niej i, padłszy na kolana na stopniach ołtarza, złożyłam ręce na Jej kolanach.

Minęła chwila, najsłodsza w moim życiu. Nie potrafiłam powiedzieć, co czuję. Najświętsza Maryja Panna powiedziała mi, jak się mam zachować wobec księdza dyrektora, i dodała kilka rzeczy, których nie wolno mi powtórzyć. Jeśli chodzi o to, co powinnam robić, kiedy znajdę się w kłopotach, to wskazała lewą ręką w kierunku stóp ołtarza i kazała mi tam przychodzić i otwierać swe serce, zapewniając mnie, że otrzymam wszelką pociechę, jakiej będę potrzebować.

Zapytałam Ją o znaczenie tego wszystkiego, co zobaczyłam, a Ona raczyła mi to objaśnić. Nie umiem powiedzieć, jak długo z Nią byłam. Kiedy odeszła, wyglądało to tak, jakby się powoli rozwiała, stając się cieniem, który powoli odpłynął w kierunku balkonu, tam, skąd przyszła.

Wstałam ze stopni ołtarza i zobaczyłam, że dziecko jest tam, gdzie je zostawiłam. Powiedziało do mnie: 

— Odeszła...

Wróciliśmy tą samą drogą, cały czas otoczeni światłem. Dziecko cały czas szło po lewej stronie.”

Wincenty Łaszewski, Świat maryjnych objawień. Duchowy przewodnik po objawieniach Matki Bożej, Tom I, wydanie nowe,
Wyd. FONS OMNIS, Góra Kalwaria 2007, s. 34-35.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz