Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 4 sierpnia 2016

TRZEJ SYNOWIE STAREGO LICHWIARZA

Pismo Święte ukazuje nam Boga jako źródło nieskończonego miłosierdzia dla człowieka, i to w szczególności człowieka grzesznego, jeśli tylko ten człowiek zechce przyjąć tę łaskę i naprawić swe życie.
Thomas. A. Nelson

Pewien człowiek, który wzbogacił się na bezlitosnej krzywdzie swych bliźnich, zapadł na niebezpieczną chorobę. Choć wiedział, że gangrena toczy już jego rany, nie mógł się zgodzić na wyrównanie krzywdy. 

— Jeżeli pooddaję wszystko — mówił — co stanie się z moimi dziećmi?

Jego proboszcz, człowiek dowcipny, by uratować tę biedną duszę, takiej użył sztuki. Powiedział mu, że jeśli pragnie powrócić do zdrowia, to gotów wskazać mu lekarstwo, proste wprawdzie, ale drogie, bardzo drogie. 

— Niechby kosztowało tysiąc, dwa tysiące, a choćby i dziesięć tysięcy franków, cóż to szkodzi! — żywo zareplikował starzec. — Cóż to więc za lekarstwo?
— Polega ono na tym, by miejsce zgangrenowane polać tłuszczem jakiejś żyjącej osoby. Nie potrzeba na to wiele. Jeślibyś znalazł kogoś, kto by za dziesięć tysięcy franków pozwolił sobie wysmażyć trochę tłuszczu z ręki, to by wystarczyło.
— Niestety! — zawołał chory z westchnieniem — wątpię, żebym znalazł kogoś, kto zechciałby się tego podjąć.
— Jest na to sposób — odrzekł spokojnie ks. proboszcz. — Zawołaj najstarszego syna, który kocha cię i ma po tobie odziedziczyć majątek, i powiedz mu: „Kochany synu! Ocalisz życie staremu ojcu, jeśli przez mały kwadransik pozwolisz sobie piec rękę w ogniu”. Jeżeli się nie zgodzi, przedłóż to drugiemu, obiecując mu, że zamiast najstarszego, jego uczynisz swym spadkobiercą. A jeśliby ten się wymówił, najmłodszy z pewnością przystanie.

I tak się stało. Ojciec prosił jednego syna po drugim, ale wszyscy ze zgrozą odrzucili propozycję. Wówczas ojciec odezwał się do nich: 

— Co? Dla uratowania mego życia wzdragacie się poddać chwilowej boleści, a ja dla zapewnienia wam dostatku, miałbym iść do piekła na wieczny ogień? Zaprawdę, wielkim bym musiał być głupcem!

I natychmiast pooddawał wszystko, co komukolwiek był dłużny, bez względu na to, co się stanie z jego synami.

I dobrze uczynił, ale i synowie jego mieli słuszność, bo pozwolić sobie piec rękę, choćby tylko przez kwadrans, nawet dla ocalenia życia ojca, jest ofiarą przechodzącą siły człowieka. A przecież czymże to jest w porównaniu z ognistą otchłanią piekła?

Bp Louis-Gaston de Ségur, Piekło. Czy istnieje? Czym jest? Co czynić, aby się do niego nie dostać?,
Wydawnictwo Arka 2008, s. 37-38.

KRÓCEJ: Bogacz i synowie

Biskup de Segur mawiał, że założyłby się, iż wśród tysiąca grzeszników oddalonych od Boga, a więc na drodze do piekła, nie znalazłby się nawet jeden, co oparłby się próbie ognia. Nikt z nich nie przyjąłby wyzwania: możesz przez rok cały używać życia i rozkoszy tego świata, ale pod warunkiem że przez jeden dzień, a nawet tylko jedną godzinę, siedział będziesz w ogniu. I jako dowód na to, biskup de Segur opowiadał historię złego bogacza i jego trzech synów.

Ojciec rodziny dorobił się wielkiego majątku w nieuczciwy sposób. Gdy złożony chorobą czuł, że staje wobec wieczności, nawet wtedy wzdragał się spłacić krzywdy przez siebie wyrządzone: „Jeśli spłacę krzywdy, to co zostanie dla mych synów?”

Kapłan spowiednik, przygotowujący tego człowieka na śmierć, był wyjątkowo mądry i doświadczony i postanowił zastosować pewien fortel, by uzmysłowić choremu jego trwanie w błędzie. Powiedział on bogaczowi, że mógłby nawet odzyskać zdrowie, jeśli tylko ktoś poświęciłby się dla niego.

— Niech kosztuje ile chce, mów co trzeba zrobić — zawołał bogacz.
— Masz synów, o których powodzenie tak dalece zabiegasz — odpowiedział sprytny spowiednik. — Jeden z nich musiałby się poświęcić w intencji twego uzdrowienia, przechodząc przez krótki czas próbę cierpienia w ogniu.

Stary ojciec zaproponował każdemu z synów podjęcie tej ofiary, lecz na próżno. Słysząc tę prośbę, synowie z trwogą odsuwali się od ojca. Stary ojciec wreszcie przejrzał na oczy i zakrzyknął:

— Żaden z was nie chce nawet przez chwilę cierpieć za własnego ojca, a ja, dla waszego bogactwa, mam skazać się na wieczne męki ognia piekielnego?

Sprytny fortel mądrego kapłana wydał owoc. Stary bogacz oddał wszystko co zagarnął z krzywdą dla innych, godnie przygotowując się na śmierć. Laska pozwoliła mu dokonać dobrego wyboru. 

Oczywiście, nikt nie winił jego synów za odrzucenie takiej prośby, gdyż fortel ten służył jedynie do nawrócenia ojca, a próba ofiary przez ogień byłaby nieludzka.

François Xavier Schouppe SJ, Piekło. Dogmat o piekle na przykładach faktów z życia świętych 
i historii Kościoła, EXTER, Gdańsk 2003, s. 99-101.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz