Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 16 sierpnia 2016

ZGINĄŁ RATUJĄC DRUGICH

W połowie ubiegłego wieku mieszkańcy Kaukazu mieli bardzo sprawiedliwego sułtana, imieniem Schamyl, który postanowił wyplenić ze swego ludu rozpustę i przekupstwo. Wydał rozporządzenie, żeby temu. kogo przyłapią na przekupstwie, wymierzono publicznie 50 kijów. Pierwszą ofiarą padła jego własna matka! Zasmuciło to bardzo sułtana. Trzy dni bił się z myślą, co zrobić, aż w końcu blady, przyprowadził związaną matkę przed lud i rozkazał ją biczować. Zanim padło pierwsze uderzenie, przyskoczył, odsunął matkę i przyjął za nią 50 uderzeń. Potem wstał i powiedział do zebranego ludu: „Prawu stało się zadość...“ Ten wzruszający przykład tak podziałał na lud, że przekupstwo znikło bez śladu.
(T. Tóth, Chrystus w cierpieniu i chwale, s. 43)

W 1948 w Szklarskiej Porębie, na granicy czeskiej, zdarzył się następujący tragiczny wypadek. 

Od strony polskiej zjeżdżało na nartach dwóch ludzi – ojciec z synem. Pewnie pierwszy raz byli w tych stronach, bo zjeżdżali do wielkiej przepaści wcale o tym nie wiedząc. Zauważył to od strony czeskiej niejaki Nowak. Znając doskonale tę okolicę chciał ratować niedoświadczonych narciarzy polskich. Popędził szybko ku nim wołając z całych sił, aby się zatrzymali. Wiatr jednak zagłuszał jego słowa. Jeszcze chwila, a obydwaj narciarz byliby spadli w przepaść. Wówczas czeski narciarz szybko zabiegł im drogę, jadąc tuż nad brzegiem przepaści. Zauważyli go i zrozumieli o co mu chodzi. Ale sam Nowak runął z rozpędu w przepaść. Znaleziono pózniej tylko jego zwłoki. 

Bohaterską była śmierć Nowaka. Oddał życie swoje dla ratowania dwóch nieznanych mu narciarzy polskich.

ks. Jan Grabowski, Na bieżni duchowej. Nauki rekolekcyjne dla dziatwy, 
Księgarnia “Jedność”, Kielce 1949.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz