Łączna liczba wyświetleń

piątek, 21 kwietnia 2017

DWAJ ZAZDROŚNI KAZNODZIEJE

I nie mów, Panno przenajświętsza!, nie mów, że nie sposób Ci zbawić nas dla niezmiernej liczby grzechów naszych, bo na to ośmielę się odezwać słowami świętego Grzegorza Nikomedyjskiego: Posiadasz potęgę nieograniczoną na to właśnie, aby liczba grzechów chociażby największa, nie była nigdy większą od Twojego miłosierdzia. Potędze Twojej nic oprzeć się nie może, gdyż Stwórca uczyniwszy Cię Swoją Matką, co tylko Tobie przyczynia chwały, za własną poczytuje to chwałę. A boski Syn Twój, ciesząc się z tego, wypłaca Ci niejako dług należny, gdy każdą prośbę Twoją spełnia.
św. Alfons Liguori

Światły Kartageńczyk z zakonu świętego Franciszka oraz inni liczni autorzy donoszą, że w roku 1482, podczas, gdy wielebny ojciec Jakub Sprenger wraz ze swoimi zakonnikami pracowali z wielkim poświęceniem nad ustanowieniem nabożeństwa i Bractwa Świętego Różańca w Kolonii, dwaj kaznodzieje, zazdrośni o wielkie owoce, które tamci zbierali przez to Nabożeństwo, starali się zniesławić je w swoich kazaniach. A że mieli talent i wielki posłuch, udało im się odradzić wielu osobom wstąpienie do Bractwa.

Jeden z kaznodziejów, aby skuteczniej urzeczywistnić swój zgubny zamiar, przygotował specjalne kazanie i przeznaczył je na niedzielę. Gdy nadeszła pora, kaznodzieja w ogóle się nie pojawił. Czekano na niego, szukano go, wreszcie znaleziono. Zmarł on, zanim ktokolwiek mógł mu przyjść z pomocą.

Drugi kaznodzieja, przekonując sam siebie, że ten wypadek był naturalny, postanowił zmarłego zastąpić, by zniszczyć Bractwo Różańca. Kiedy nadszedł dzień i godzina wygłoszenia kazania, Bóg tego kaznodzieję ukarał paraliżem, który odebrał mu ruchy i mowę. Ów uznał błąd swój i swojego towarzysza. Sercem zwrócił się do Matki Bożej, przyrzekając Jej, że będzie głosił chwałę Różańca z taką samą siłą, jak do tej pory to nabożeństwo zwalczał. Prosił Ją, żeby dla tego celu przywróciła mu zdrowie i mowę, co Matka Boża uczyniła. On, czując się nagle uzdrowionym, powstał jak drugi Saul, z prześladowcy stając się obrońcą świętego Różańca. Publicznie wyznał swoją winę i głosił z wielką gorliwością i ekspresywnością doskonałość świętego Różańca.

Por. Św. Ludwik Maria Grignon de Montfort, Przedziwny sekret różańca świętego, Wyd. Montfortańskie, Rzym 1960, s. 26.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz