Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 30 kwietnia 2017

KAZIMIERZ, NASZ RODAK, WNUK DROGIEGO JAGIEŁŁY

Trzeba było, aby Ta, która zachowała nienaruszone dziewictwo wydając na świat Syna Bożego, także i po śmierci zachowała ciało nienaruszone zniszczeniem. Trzeba było, aby Ta, która nosiła w łonie swego Stwórcę, zamieszkała w niebiańskich przybytkach. Trzeba było, aby Oblubienica Ojca przebywała w niebie. Trzeba było, aby Ta, która spoglądała na swojego Syna przybitego do krzyża, której serce zostało przebite mieczem, oszczędzonym Jej przy narodzeniu Syna, teraz widziała Go przebywającego w chwale Ojca. Trzeba było, aby Matka Boga weszła w posiadanie dziedzictwa swojego Syna i aby była czczona przez wszelkie stworzenie jako Bogurodzica i służebnica Pańska
św. Jan Damasceński 

Prawdziwy a piękny wzór podaje nam strzeżenia się grzechów śmiertelnych św. Kazimierz, nasz rodak, wnuk drogiego Jagiełły, krew nasza, miłośnik ludu swego i ten sławny po swoim zgonie przewodnik niebieski do pogromu nieprzyjaciół, ten dotychczas szczególniejszy patron całej Litwy, którego ciało, jako najdroższe naszego kraju relikwie, przechowuje się w marmurowej kaplicy katedralnej wileńskiej. 

Ten święty Królewicz Polski miał wielkie kochanie w rozmyślaniu żywota i dostojności przeczystej Dziewicy Maryi i w gorącem ku Niej nabożeństwie. Słodkie do Niej pieśni układał, którymi chłodził serce swoje miłości pełne. A że czystość serdeczną przedsiębrał i w niej służyć Panu Bogu umyślił: czystość też ciała do niej przyłożył, w której aż do śmierci przeżył, sam siebie i skłonności ze- psowanej natury odstępując, tak, że pod opieką Maryi dochował kwiat dziewiczej niewinności. W czym mu Pan Bóg wielkiej łaski swej i statku, a wytrwania przyczyniał, że zmysły swymi, a osobliwie okiem i uchem rządzić umiał. Cisnął się młodzieniec do rozmów ludzi mądrych i bogobojnych i starych i z kapłanami chwalebnymi, rad o nabożeństwie i bojaźni Bożej mówił. 

Gdy ciężka już ostatnia niemoc nań padła w Wilnie, lekarze radą swoją i dowcipem szukając przyczyny przyszli do tego, że mu zdrowie obiecywali, jeśliby czystości odstąpił. Lecz nie tylko panieńskie i dziewicze serce, ale i męczeńskie pokazał gromiąc lekarzy a mówiąc: 

„Tego nigdy nie uczynię, abym dla doczesnego zdrowia Pana Boga gniewać, jego przykazanie przestępować i łaskę jego tracić miał. Nic innego i Męczennicy dla swej korony niebieskiej na plac nie kładli. Kiedy mówiono bowiem albo Chrystusa odstąpcie, albo zdrowie dajcie, oni się bojąc grzechu a obrazy Boskiej, woleli umierać i zdrowie tracić.” 

Tak ten niekrwawy męczennik stał się równy swoim krwawym towarzyszom, gdy utratę tego żywota obierał, aby Chrystusa Boga swego nie gniewał. Cięższy mu grzech aniżeli śmierć. 

Miesiąc maj poświęcony Najświętszej Maryi Pannie, przerobiony z włoskiej ku użytkowi Polaków przez ks. Ignacego Hołowińskiego, Kraków 1857, s. 44-46.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz