Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 4 maja 2017

BIERZMY CHĘĆ DO CNOTY ZE ŚWIĘTEGO, A WSTRĘT DO ZŁEGO Z DRUGIEGO

Lecz kto by się stał powodem grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we Mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza. Biada światu z powodu zgorszeń! Muszą wprawdzie przyjść zgorszenia, lecz biada człowiekowi, przez którego dokonuje się zgorszenie.
(Mt 18, 6-7) 

król Bolesław Śmiały
Ile może zgorszenie i do czego prowadzi, jak znowu ile pożytku przynosi dobry wzór, pokażą nam dwa domowe przykłady św. Stanisława biskupa krakowskiego i Bolesława Śmiałego króla polskiego. 

Święty Stanisław Szczepanowski z dzieciństwa był wzorem skromności i bogobojności. Z początku w Gnieźnie, a potem w Paryżu kształcił się w naukach. Za powrotem do kraju, wstąpiwszy do stanu duchownego, obwarował siebie mocno uczciwością i bliźnim pomagał w kazaniach, gdyż będąc sławnym kaznodzieją po całej diecezji krakowskiej nauczał. Zostawszy biskupem i ten stan wysoki jeszcze go więcej zachęcił do ulepszenia siebie. Bo wiedząc, że powinien więcej przykładem niźli słowem paść i budować w Bogu owce swoje, ostrożniejszym być w życiu kapłańskim począł: przyczynił sobie postów, gęste i pilniejsze modlitwy, ostre umartwienia ciała przyjął. Ubrał się w miłość wielką dusz i zbawienia ludzkiego, miłosierdzie też nad nędzą bliźniego jako szatę oblókł, że patrzeć suchym okiem, z próżną ręką, póki mu dochodów kościelnych i majętności stawało, na ludzkie ubóstwo nie mógł. Kwitnęły w nim wielkie cnoty, a jako z pięknych i drogich kamieni usadzona korona na głowie jego świeciły. Spisane miał wszystkie wdowy, ile było w jego biskupstwie, i o sieroctwie dziatek ich radził ile mógł, i nic milszego nie było jemu jak się o ludzi ukrzywdzonych lub złożonych jakim nieszczęściem zastawiać, wszędzie bronić i wspomagać. 

Gdy tak wiele ludzi do drogi zbawiennej przykładem i nauką pociągał, spotkał trudności i straszliwą niepogodę z Bolesławem Śmiałym. Był ten król wielki miłośnik sławy koronnej i ojczyzny swojej. Był także męstwem, a zwycięstwy znamienitymi i innymi nie tylko żołnierskimi, ale i królewskimi cnotami ozdobiony. Był nawet niegdyś nabożny i służbę bożą szerzący, bo klasztor w Mogilnie fundował i nadał: ale jako na bujnej ziemi wiele się chwastu rodzi, tak do tych cnót przymieszały się były wady szkodliwe, które było pleć i wykorzeniać potrzeba. W karaniu okrutny, w podatkach drapieżny, w szczęściu hardy, w uporze nieuhamowany, lecz nade wszystko przebijała się w nim rozpusta cielesna, w której miary nie miał z wielkim wszystkich zgorszeniem. 

Św. Stanisław przez litość nad uciśnionym krajem i przez chęć położenia tamy zgorszeniom, jako też dla dobra samego króla, odważył się na prośby gorące swej owczarni upomnieć Bolesława sam na sam i to najłagodniej. Lecz gdy żadnego skutku nie odniosły prośby, raz drugi i trzeci, napominał już jawnie. Bolesław niepoprawiony groził jeszcze śmiercią świętemu, który miłością doczesnego żywota nie dał się ustraszyć i wyklął jako złego chrześcijanina. Czym rozgniewany Król, gdy siepacze nasłani nie śmieli, sam zabił biskupa odprawiającego mszę świętą i modlącego się za Bolesława w kościele Świętego Michała na skałce.

Tak złe obyczaje jednego przywiodły do zabójstwa i do stracenia tronu z wielką szkodą państwa, a drugiego gorliwość kazała duszę położyć za krzywdę braci swoich. Bierzmy chęć do cnoty ze świętego, a wstręt do złego z Bolesława, który potem dobrowolnie nieznajomy w klasztorze odpokutował na ostatnich posługach.

Miesiąc maj poświęcony Najświętszej Maryi Pannie, przerobiony z włoskiej ku użytkowi Polaków przez ks. Ignacego Hołowińskiego, Kraków 1857, s. 72-76.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz