Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 11 maja 2017

CUDOWNE UZDROWIENIE AMELII CHAGNON - LOURDES

Bóg, który od chwili stworzenia Najświętszej Dziewicy chciał największe swe dzieła przez Nią rozpocząć i dokonać, nie zmieni z pewnością swego postępowania na wieki, gdyż jest Bogiem i nie podlega zmianom ani w swych zamiarach, ani w swym postępowaniu.
św. Ludwik Grignion de Montfort

Amelia Chagnon urodzona w roku 1874 i wychowywana początkowo przez pobożną swą matkę, a potem przez siostry zakonne w Montmorillon opowiada sama o sobie, że z lat dziecinnych zachowała jedno przede wszystkim wspomnienie — wielkiej miłości ku Najświętszej Maryi Pannie. „Kochałam Ją, mówiła, jakby z naturalnego popędu. Nie mogłam Jej nie kochać. Było to uczucie płynące z duszy i darzące Ją wielką słodyczą”.

Mając lat trzynaście Amelia zaczęła chorować na nogę, w której kość próchniała. Po trzech latach panienka stała się niezdolną do pracy i z trudnością tylko mogła się poruszać. Oddano ją do szpitala Sióstr w Poitiers. Niebawem do pierwotnej choroby przyłączyła się druga, to jest złośliwy wrzód na kolanie. Leczono chorą bardzo starannie przez rok cały, lecz wszelkie środki okazywały się bezskuteczne, tak iż w końcu lekarze orzekli, że choroba jest nieuleczalna z powodu wadliwego funkcjonowania całego organizmu.

Stan chorej był niezmiernie przykry. Wszelki ruch stał się dla niej niemożliwy, a boleści były bardzo dojmujące. Rana na nodze była otwarta, tak iż kość próchniejąca wystawała, a ropa obficie płynęła. 

Wobec takiego stanu rzeczy Amelia zwróciła się całym sercem do Matki Najświętszej Niepokalanej w Lourdes, do której zawsze żywiła tak tkliwe nabożeństwo. Za trzy miesiące miała wyruszyć pielgrzymka do Lourdes. Nasza chora miała wyraźne przeczucie, że w Lourdes odzyska zdrowie przez przyczynę swej Niebieskiej Matki, — owszem, jakby pewną była tej łaski, tak iż prosiła lekarzy, by do czasu pielgrzymki zaniechali wszelkich zabiegów leczniczych, jako zbytecznych.

Gdy nadszedł dzień wyjazdu pielgrzymki, umieszczono Amelię na materacu w wagonie. W towarzystwie kilku znajomych pań dojechała szczęśliwie do Lourdes 21 sierpnia 1891 roku, gdzie wprost z pociągu zaniesiono ją do cudownej groty. Po długim czekaniu dostała się na koniec do świętej sadzawki, a raczej zanurzono ją w sadzawce, ułożywszy na prześcieradle. Chora z wielką żarliwością brała udział w modlitwach, jakie wspólnie zanoszono w jej intencji, lecz gdy po chwili wyniesiono ją z kąpieli, oświadczyła z pewnym zdziwieniem, że jeszcze uzdrowioną nie jest. Wówczas na jej prośbę zanoszą ją powtórnie do sadzawki. Początkowo cierpienia chorej wzmagają się, a kolano trzeszczy. Lecz nagle chora poczyna wołać z radością: „Jestem uzdrowiona!“... i natychmiast wstaje z prześcieradła, na którym leżała, a wzrok jej skierował się z niewymowną wdzięcznością ku wizerunkowi Najświętszej Panny, który miała przed sobą.

Oczy wszystkich zwracają się na uzdrowioną. Rany na nodze nie ma śladu, jest tylko blizna. Kolano również ma wygląd normalny i Amelia bez trudności wspiera się na nim. W przeciągu kilku chwil znikły tak groźne objawy chorobowe, jak próchnienie i tuberkuły kości, kość ruchoma, rany i zniszczenie części ciała.

„Po upływie pół godziny — pisze Dr. Boisserie — przyszła (Amelia) do lekarskiego biura sprawozdań, niosąc ze sobą płótna i bandaże przesiąknięte ropą ze swoich ran. Pokazała świadectwa lekarskie stwierdzające, że miała złośliwy wrzód w kolanie i ranę połączoną z próchnieniem kości w nodze. My lekarze szukamy jednak nadaremnie śladu tych ciężkich przypadłości. Niema nic na nodze, ani na kolanie... Uzdrowienie, które co do swojej istoty było natychmiastowe, w ostatnich szczegółach postąpiło i udoskonaliło się prawie w oczach patrzącego. Co stwierdziliśmy na razie w Lourdes, to po nas, za powrotem Amelii do Poitiers, stwierdzili i poświadczyli lekarze tamtejsi, którzy przez cztery lata przed podróżą do Lourdes leczyli ranę na jej nodze”.

Amelia Chagnon z wdzięczności za uzyskane uzdrowienie wstąpiła niebawem do zakonu Najświętszego Serca Jezusowego w Poitiers i cieszyła się tam najlepszym zdrowiem.

Leon Pyżalski CSsR, Matka dzieci Bożych. Czytania majowe z przykładami sposród uzdrowień lourdskich, Kraków 1937, s. 37-40.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz