Łączna liczba wyświetleń

sobota, 13 maja 2017

PIOTR RUDDER CUDOWNIE UZDROWIONY PRZEZ MATKĘ BOŻĄ Z LOURDES

Bóg Ojciec nie inaczej dał światu Syna swego Jednorodzonego, jak przez Maryję. Choć patriarchowie z takim utęsknieniem za Nim wzdychali, choć prorocy i święci Starego Przymierza przez cztery tysiące lat o skarb ten tak gorąco błagali, Maryja jedna wysłużyła Go i znalazła łaskę u Boga (Łk 1,30) mocą swych modlitw i wielkością swych cnót. Ponieważ świat nie był godzien - mówi św. Augustyn - otrzymać Syna Bożego bezpośrednio z rąk Ojca, dlatego dał Go Bóg Maryi, by świat Go przez Nią otrzymał.
św. Ludwik Grignion de Montfort

Matka Boża Płaszowska,
Kraków, Parafia NSPJ
Piotr Rudder, robotnik zamieszkały w Jabbeke we Flandrii, dnia 16 lutego 1867 roku złamał nogę poniżej kolana i to tak nieszczęśliwie, że na znacznej przestrzeni kość została zgruchotana na drobne kawałki. Ciężkie drzewo spadło Rudderowi na nogę. Zabiegi kilku lekarzy, by nogę złożyć, na nic się nie przydały. Noga poczęła ropieć tak silnie, że sama obecność Ruddera była niemałą przykrością dla otoczenia. Fakt zupełnego zdruzgotania kości nie ulegał wątpliwości, gdyż dolną część nogi można było obracać na wszystkie strony.

Przez całe osiem lat cierpiał tak nieszczęśliwy robotnik, nie mogąc pracować na utrzymanie rodziny swojej. Położenie jego w znaczeniu ludzkim stało się zupełnie beznadziejne, gdyż najbieglejsi lekarze nie mogli mu udzielić skutecznej pomocy. Ale Rudder był człowiekiem nie tylko wierzącym, lecz szczerze pobożnym, — więc powziął nadzieję, że Najświętsza Maryja Panna, nazywana wszak przez cały Kościół uzdrowieniem chorych, wyjedna mu ulgę albo całkowite uzdrowienie. Usłyszawszy o cudach dziejących się tak często w Lourdes postanowił sam udać się na to miejsce święte. Istotnie dnia 7 kwietnia 1875 roku pojechał mimo trudności spowodowane ciężkim kalectwem w towarzystwie żony do Lourdes. W cudownej grocie modlił się serdecznie wraz z innymi pielgrzymami i widocznie szczerą modlitwą swoją i bezgraniczną ufnością zadał gwałt Sercu Marii Niepokalanej. 

Oto bowiem w pewnej chwili poczuł, że dzieje się z nim coś niezwykłego. Dziwne wstrząśnienie przechodziło całą jego naturę. Stracił w końcu na chwilę przytomność. Przyszedłszy do siebie zawołał: „Mój Boże, gdzie ja jestem?..” Poznał, że jest bez kul i że klęczy o własnej mocy... 

Wdzięczność bezgraniczna przepełniła jego serce, gdy czuł już i wiedział, że uzdrowienie jego jest zupełne. On, który od ośmiu lat i kroku zrobić nie mógł bez pomocy kul, oparł te znaki dawniejszej słabości swojej o ścianę cudownej groty, by świadczyły o dokonanym cudzie.

Wiadomość o zaszłym cudzie rozeszła się w mgnieniu oka między pątnikami. Uzdrowionego Ruddera otoczyły tłumy ciekawych, którzy oglądali uleczoną w jednej chwili jego nogę i ze łzami razem z Rudderem dziękowali Niepokalanej za nowy a tak widoczny dla wszystkich cud.

Badania lekarzy, które były bardzo dokładne i wielokrotnie powtarzane, stwierdziły z całą pewnością, że noga Ruddera, zdruzgotana zupełnie poniżej kolana i wisząca wolno na skórze i ścięgnach, po powrocie Ruddera z Lourdes była zrośnięta tak dokładnie, że zaledwie lekka blizna na skórze i kości pozostałą w tym miejscu, gdzie poprzednio była ropiejąca rana, nie dająca się zaleczyć mimo wieloletnich zabiegów lekarskich.

Cudowne uleczenie Ruddera sprawiło przedziwne skutki w duszach i obudziło nadzwyczajną gorliwość w Jabbeke, rodzinnej miejscowości Ruddera. Przed cudem miejscowość ta słynęła z niedowiarstwa i złych obyczajów. Po opisanym właśnie fakcie ludność tłumnie poczęła uczęszczać do kościoła i do Sakramentów świętych. Zjeżdżali się też do Ruddera lekarze i duchowni z różnych stron, aby naocznie stwierdzić cud, którego sława rozchodziła się po całym kraju.

Cześć i dziękczynienie niechaj będzie Maryi Niepokalanej za Jej dobroć dla cierpiących i miłosierdzie bezgraniczne dla grzesznych!

Leon Pyżalski CSsR, Matka dzieci Bożych. Czytania majowe z przykładami sposród uzdrowień lourdskich, Kraków 1937, s. 49-51.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz