Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 19 listopada 2017

NAJOKROPNIEJSZY SEN

Widziałam, jak wpadało do piekła wiele dusz. Między innymi była wśród nich dziewczynka piętnastoletnia, przeklinająca swych rodziców, ponieważ nie nauczyli jej bojaźni Bożej i nie przestrzegli przed tym, że istnieje piekło. Mówiła, że jej życie, chociaż tak krótkie, było pełne grzechów, ponieważ pozwalała sobie na wszystkie przyjemności, jakich domagało się od niej ciało i namiętności. Oskarżała się zwłaszcza z czytania złych książek...
(Z wizji piekła s. Józefy Menendez, 22 marca 1923 roku)

W 1849 roku Karol, pewien młodzieniec z oratorium księdza Bosko, ciężko zachorował. Lekarz doradził wezwać księdza Bosko z ostatnim namaszczeniem. W tym czasie księdza nie było jednak na miejscu. Do chorego udał się dopiero po powrocie z Turynu. W drzwiach domu zobaczył czarny kawałek materiału z klepsydrą informującą o śmierci młodzieńca. 

Ksiądz Bosko wszedł, aby pozdrowić rodziców Karola, zanoszących się od płaczu. Następnie postanowił wejść do pokoju zmarłego, aby go jeszcze raz zobaczyć. Towarzyszył mu ktoś z rodziny.

— Gdy wszedłem do pokoju — relacjonuje ksiądz Bosko — przyszła mi myśl, że może jeszcze nie umarł. Zbliżyłem się do łóżka i zwróciłem się do niego po imieniu: „Karolu!”. Wtedy otwarł oczy i pozdrowił mnie z uśmiechem. „Księże Bosko, — powiedział na głos — przebudził mnie ksiądz z okropnego snu”.

Niektórzy zaczęli uciekać z pokoju w przerażeniu, tymczasem ksiądz Bosko, który zerwał prześcieradło, jakim owinięty był młodzieniec, słuchał go. Karol opowiedział mu swój sen: 

„Wydawało mi się, jakby mnie ktoś popychał do długiej, ciemnej jaskini, tak wąskiej, że ledwie byłem w stanie oddychać. W głębi widziałem jakby nieco większe i jaśniejsze miejsce, gdzie wiele dusz było sądzonych. Moja udręka i mój strach narastały coraz bardziej, ponieważ widziałem ogromną rzeszę skazanych. Nadeszła też moja kolej i już miałem być osądzony tak jak oni. Byłem przerażony, ponieważ źle odprawiłem moją ostatnią spowiedź. Nagle mnie ksiądz przebudził”.

Do swoich rodziców, którzy przybiegli na wiadomość, że ich syn żyje, młodzieniec powiedział, aby nie liczyli na jego wyzdrowienie. Chciał następnie zostać sam z księdzem Bosko, któremu wyjaśnił, że wcześniej wołał po niego, ponieważ pragnął się wyspowiadać. Skoro nie mógł się z nim zobaczyć, odprawił spowiedź u innego księdza, któremu nie ośmielił się wyznać swojego grzechu. Bóg dał mu jednak do zrozumienia, że zasłużył na piekło.

Wyspowiadał się i po przyjęciu rozgrzeszenia ze spokojem umarł.

Pasquale Colucci, Gdy duchy przychodzą... Kontakty ze światem pozagrobowym, Wyd. Księży Sercanów, Kraków 2006, ss. 54-55.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz